Siedem lat temu Ewa i jej mąż kupili dom w stanie surowym w jednej z zielonych dzielnic Warszawy. Odpowiadała im lokalizacja i cena, lecz nie do końca sam projekt. – Przeróbki były konieczne, bo nasza rodzina jest dość liczna – opowiada Ewa. – Choć mam wyobraźnię i „widzę” urządzone wnętrza, zanim tynk wyschnie, uznałam, że bez pomocy architekta się nie obejdzie. Poprosiłam o nią znajomą, Ewę Lipę.     

Salon na piętrze

Dzięki fachowej pomocy dom zrobił się jak z gumy: kuchnia po połączeniu z jadalnią okazała się bardzo przestronna, pojawiła się dodatkowa łazienka i dwie garderoby. Salon wylądował na… piętrze! – Początkowo uważałam to za dziwaczny pomysł – mówi właścicielka. – Teraz twierdzę, że był świetny! Obok niego mieści się tu m.in. sypialnia moja i męża oraz łazienka. Powyżej są pokoje syna Tomasza, mojego siostrzeńca Michała oraz gościnne. W nich często nocują córki Dorota i Natalia, które już wyfrunęły w świat. W ten sposób mamy bardzo funkcjonalny podział przestrzeni. Naszym gościom bardzo się to podoba.  

Zmiany na zewnątrz

Według Ewy czas tak szybko biegnie, tak szybko wszystko się zmienia wokół nas, że dom powinien być dla rodziny ostoją. – Na co dzień potrzebujemy stabilizacji i spokoju – wyjaśnia. – To cenne móc wrócić w dobrze znane kąty. Dlatego, zamiast zmieniać, raczej dodaję. Oczywiście nasz dom ewoluuje wraz z nami, naszymi potrzebami i oczekiwaniami, ale jego rdzeń pozostaje taki sam. Urządzając go, starałam się, by każdy z domowników czuł się komfortowo. Chciałam, by wszystko do siebie pasowało, lecz by pomieszczenia zachowały odmienny charakter. Od dawna też doceniam możliwości, jakie dają tkaniny w dekoracji domu. Lubię meble tapicerowane, bogate aranżacje okien, narzuty, kapy oraz tapety jak tkaniny. Widać to zarówno w firmie (Ewap-design.com.pl), jak i w domu. Cały czas się uczę, by dekorować wnętrza jeszcze piękniej!