Decyzję o kupnie tego, a nie innego mieszkania przypieczętowała jego nazwa – Costa del Sol. Marzeniem Joanny i Jacka jest kiedyś przenieść się do Hiszpanii na stałe! A tu proszę: znaleźli jej kawałek w Gdyni! Do tego miejsce to łączyło pragnienia żony, by mieszkać w tętniącym życiem mieście, i męża, by zaszyć się poza jego granicami. Gdyńskie wzgórze oddalone od gwaru ulicy i skąpane w zieleni zapewniało komfort obydwojgu. I do tego ta nazwa! Już teraz zamieszkali w swojej małej Hiszpanii…

Sztuka kompromisu

Pan domu uznał, że wystrój to sprawa kobiety i pozostawił go w gestii żony. Zaznaczył jednak, że ma być praktycznie i wygodnie. – No cóż… dla mnie ładnie nie zawsze oznaczało praktycznie i wygodnie – śmieje się Joasia – ale starałam się sprostać zadaniu. Co do jednego byliśmy zgodni: w salonie powinien znajdować się kominek. Mąż chciał jak najprostszy. Żartował, że będzie piec nad ogniem kiełbaski. Ja zaś marzyłam o wytwornym kominku w stylu francuskim. Ponieważ zorientowałam się, że nie dam sobie sama rady z godzeniem przeciwieństw, poprosiłam o pomoc architektów Beatę Kozieradzką i Andrzeja Boguckiego (Conceptstudio.pl). Na początek zaproponowali kominek z dużym paleniskiem (coś dla Jacka), lecz w stylowej obudowie z trawertynu (coś dla mnie). Spodobało mi się to i ruszyliśmy z urządzaniem całego domu!

Wybory naturalne

Joanna od zawsze wiedziała, co jej się podoba. – Wszystko krążyło wokół rozbielonego beżu, oliwki, pasteli, do tego paryskie błękity i szarości oraz lśniące kryształy i szkło – opowiada. – Jestem zadowolona z efektu i, o dziwo, mąż też. Jest elegancko i przytulnie, i o to mi chodziło.