W rodzinnym domu Magdy choinkę dekorowało się w wigilijny poranek. Nie inaczej jest teraz w siedlisku. Z rana Jacek wraz z Alexandrem wybierają się po świąteczne drzewko do zaprzyjaźnionego ogrodnika. Później wszyscy troje przywiązują do gałązek bombki, cukierki i pierniczki. W tym czasie Magda doprawia barszcz z uszkami oraz grzybową z łazankami. Kapustę z grzybami tradycyjnie przygotuje jej mama – jest w tym absolutną mistrzynią. To będą ich ósme święta w siedlisku.

Nie do wiary

Gdy spoglądamy na świątecznie przystrojony stół i ogień radośnie trzaskający w kominku, nie możemy uwierzyć, jak wielkie zmiany zaszły w tym domu – opowiadają. Remont trwał ponad dwa lata, stawiając przed nimi coraz to nowe wyzwania. To trzeba było rozebrać piec, to zniknęła ekipa budowlana, to znów pogoda nie dopisała. Magda i Jacek jednak się nie poddawali. On, kiedy tylko mógł, pojawiał się na placu budowy, a ona odnawiała meble i gromadziła dodatki.

Urok dawnych lat

Jeszcze podczas poszukiwania domu wiedziałam, że ma on przypominać ten mojej babci – wspomina Magda z uśmiechem. Miał być rustykalny, romantyczny i nieco oderwany od rzeczywistości, by łatwo było w nim zapomnieć o troskach dnia codziennego. To dlatego dużo tu koronek, aniołów i mebli po dziadkach. Sporo rękodzieła właściciele przywieźli w walizkach z Kazimierza Dolnego, Rzymu, Anglii. Dekoracje różnią się od siebie wiekiem i stylem, lecz tworzą nad wyraz udaną kompozycję. – To idealna sceneria do rodzinnych spotkań i błogiego lenistwa – mówi z nieukrywaną dumą pani domu. – Mamy nadzieję, że i kiedyś syn z własną rodziną będzie tu chętnie wracał…