Po wielu latach mieszkania w wielkiej płycie w centrum stolicy Sylwia i Wojtek doszli do wniosku, że dla ich czteroosobowej rodziny 48 metrów kwadratowych to za mało. Postanowili kupić… większe lokum. Szybko odkryli, że w cenie 80-metrowego mieszkania mogą mieć dom z ogródkiem na pięknym, spokojnym osiedlu na warszawskich Bielanach! – Dom kupiliśmy oczywiście do spółki z frankiem – opowiada, śmiejąc się Sylwia – czyli na kredyt, w stanie surowym zamkniętym. Zrobienie gładzi, podłóg, tak zwanego białego montażu pochłonęło nasze oszczędności. Gdy wprowadziliśmy się tu w 2008 roku, nie było drzwi wewnętrznych ani mebli, ale i tak byliśmy przeszczęśliwi!

Piękne na zawsze

Sylwia i Wojtek postawili na jakość i standard wykonania, lecz bez zbędnego mnożenia kosztów. Wiedzieli, że prędko nie zmienią też mebli i dodatków. Zdecydowali się więc na ponadczasową elegancję, inspirowaną stylem francuskim. – Dzięki temu, że nasz dom jest „poza modą”, nigdy z niej nie wyjdzie ani się nam nie opatrzy – wyjaśnia pani domu. – Całość jest więc jasna, spójna kolorystycznie i delikatna w odbiorze. Królujący odcień kości słoniowej, dopełniony gdzieniegdzie szarością i beżem, sprawia, że wnętrza są harmonijne i przytulne. Są też świetnym punktem wyjścia do żonglowania stylami: od francuskiego, klasycznego, romantycznego po glamour. 

Moc poduszek

Zdaniem Sylwii najłatwiej i najtaniej zmienić wnętrze pięknymi poduszkami. – Fantastycznie kształtują klimat! – mówi. – Ja taką „grę w dodatki” zaczęłam, gdy spostrzegłam, jak sofy zmieniły się dzięki poduszkom! To mnie zainspirowało: otworzyłam nawet sklep z dodatkami, głównie z poduszkami! Nazwałam go La Petite Maison, bo ta nazwa kojarzy mi się z przytulnym, klimatycznym miejscem urządzonym bez zbędnych kosztów.