Przez długi czas mieszkali w domu na podkieleckiej wsi. Do przeprowadzki do miasta przekonała ich dopiero niezwykła lokalizacja: z okien mieszkania zimą widać zjeżdżających z góry narciarzy, do lasu jest nie więcej niż trzy minuty piechotą, a do tętniącego życiem centrum – kilka minut samochodem. Takie połączenie możliwe jest tylko blisko słynnej góry Telegraf, o której właścicielka mieszkania mówi, że jest najpiękniejszym miejscem w okolicy.

Od początku…

Kamienica, w której znajduje się to dwupoziomowe mieszkanie, została wybudowana przez właścicieli i ich rodzinę w 2010 roku. Dzięki temu Monika wraz z mężem mogli zacząć tworzyć wnętrze, o jakim zawsze marzyli, już na etapie projektu. – Od samego początku miałam pełny obraz tego, jak będzie wyglądać i nie chciałam godzić się na kompromisy. Nie zawahałam się ani na moment, nawet gdy piętrzyły się problemy techniczne. Parłam do przodu z determinacją i wspólnie z moją ekipą budowlaną pokonywałam kolejne przeszkody architektoniczne – śmieje się. Wysiłek się opłacił. Wnętrze połączone z dwóch mniejszych mieszkań to dzisiaj 150 metrów kwadratowych z przestronnym tarasem, z którego rozpościera się przepiękny widok na Góry Świętokrzyskie.

Dobre połączenie

Monika i Artur byli zgodni co do stylu, w jakim ma być urządzone. Mieszkanie jest połączeniem skromnego skandynawskiego dizajnu z odrobiną ciepła. Jasne kolory, proste formy i efektowne dodatki to ich przepis na sukces. Na dom, do którego chce się wracać. I który tak się podoba, że teraz Monika swoje pomysły realizuje u przyjaciół!