Wynajmowana kawalerka na warszawskiej Ochocie była całkiem przytulna, ale jako młode małżeństwo coraz częściej myśleliśmy o czymś własnym, większym – mówi Magda. – Podzieliliśmy się myślami z siostrą Michała, a ona na to, że na osiedlu widziała jedno mieszkanie na sprzedaż. Dwupoziomowe, ponad 115-metrowe. Warto mu się przyjrzeć.

Spacerkiem po marzenia

Magda i Michał znali okolicę. Nowa część Piastowa. Spokojne osiedle. Świetne połączenie komunikacyjne z Warszawą. – Umówiliśmy się na oglądanie lokum i właściwie od początku wiedzieliśmy, że to strzał w dziesiątkę – wspomina para. – Przestronne pokoje, dwa balkony, możliwość postawienia kominka. I tylko jeden minus – brak księgi wieczystej. Musieliśmy wgryźć się w temat, wszystko posprawdzać (tu pierwszoplanową rolę odgrywał Michał, pracujący w branży nieruchomości). W końcu, po dwóch latach, podpisaliśmy notarialny akt własności. Mąż osiągnął sukces, przyszła kolej na mnie – śmieje się Magda.

Przyspieszenie

Pani domu miała sporo czasu, by obmyślić koncepcję aranżacji. Wiedziała, że na parterze urządzi duży salon połączony z kuchnią i holem, obok zrobi łazienkę i sypialnię. – Aby wizualnie otworzyć przestrzeń i wpuścić więcej światła do mieszkania, wyburzyliśmy ściany w kuchni, zrezygnowaliśmy z ciasnej klatki schodowej, schody przenieśliśmy do salonu – tłumaczy. – Skorzystaliśmy z gotowego przewodu kominowego i zainwestowaliśmy w kominek  – dodaje. A co z pierwszym piętrem? Tam również gospodarze postawili na przestrzeń. Stworzyli duży pokój gościnny z biurem
i miejscem do relaksu.

Finisz z happy endem

Podczas prac nad wystrojem Magda przejrzała wiele katalogów wnętrzarskich, ale głównie opierała się na intuicji. – Wiedziałam, co nam się podoba. Jasne kolory, przytulne wnętrza, klasyka połączona z nowoczesnością – mówi. Nie zapomniała też o aspektach praktycznych. Tak rozplanowała lampy, by żaden zakątek mieszkania nie tonął w mroku. Włączniki umieściła nieco niżej. – Po co zadzierać rękę? – pyta retorycznie.