Co roku Joanna obiecuje sobie, że nie kupi już świątecznych dekoracji. – Te, które mam, wystarczą – przekonuje siebie. Niestety, zawsze wpadnie jej coś w oko, np. ręcznie malowane przez artystę ludowego bombki albo piękne świece, i zakochuje się w nich. – Oczami wyobraźni widzę je w naszym domu, wpada mi do głowy sto pomysłów na ich zaaranżowanie, no i muszę je mieć! Potem odkrywam, że ta rzecz powinna być punktem wyjścia świątecznej stylizacji i zaczynam dokupować kolejne „błyskotki”, a te, które mam, własnoręcznie „dorabiać-przerabiać”.  

Zaczarowane święta: dekoracje

……zaczarowana rodzina, zaczarowany dom – gdy gościmy u Joanny i Pawła, na myśl sama nasuwa się parafraza fragmentu wiersza „Zaczarowana dorożka” K. I. Gałczyńskiego. Niewielki domek wśród pól i lasów, a w nim była szefowa marketingu, która obecnie prowadzi studio projektowo-fotograficzne (Issuu.com/greencanoe) i blog Mygreencanoe.blogspot.com, jej mąż grafik komputerowy oraz syn Leoś, szczęśliwy przedszkolak. Wszyscy troje angażują się w przygotowania świąteczne. – Dla nas Boże Narodzenie, oprócz aspektu religijnego, ma znaczenie także w wymiarze prywatnym – wyjaśnia gospodyni. – To święto rodzinne. Czas, który możemy spędzić razem aktywnie i w pełni, oderwać się od codzienności. Razem dekorujemy dom (wiele ozdób robimy sami), rozmawiając przy tym na temat i niekoniecznie oraz snując wspomnienia i plany na przyszłość. Wspólnie też przygotowujemy nasze małe frykasy: korzenne ciasteczka owsiane, cytrynki w rumie czy bakalie w miodzie. Nie wyobrażam sobie, by w grudniu mogło ich zabraknąć. Dla nas nie ma znaczenia wysprzątany dom, stół uginający się pod potrawami, stos prezentów, tylko…

W baśniowej krainie

– W grudniu staramy się trochę ograniczyć zajęcia zawodowe (a przynajmniej nie brać niczego dodatkowego), by więcej być ze sobą – mówi Asia. To ważniejsze niż idealny dom. O dziwo, właśnie ten czas przygotowań, pełen działań kulinarnych, dekorowania i śmiechu, nadaje koloryt świętom. Aby uniknąć spiętrzenia prac i nerwowej atmosfery, sprzątamy partiami, „na spokojnie”, a wiele potraw gotujemy wcześniej i mrozimy. Wcześniej przygotowujemy też prezenty i je pakujemy. Niech leżą pod choinką i zaostrzają apetyt. (śmiech) Może to dziecinne, ale uwielbiam Boże Narodzenie. Wtedy unoszę się pięć centymetrów nad ziemią, podśpiewuję pastorałki i naprawdę wierzę w to, że ludzie mogą być z natury dobrzy.