Poszukiwania idealnej działki Kinga rozpoczęła od okolic Krakowa, z którym jest od lat związana. Tu mieszka i pracuje, tu ma swoją Pracownię pod Aniołami, tu jej dzieci chodzą do szkoły i mają swój świat. Pragnęła jednak odpoczywać w spokoju i ciszy, cieszyć się czystym powietrzem i śpiewem ptaków. Niestety, w pobliżu nie trafiło się nic, co zdaniem Kingi choćby „ocierało się” o jej marzenia. Dopiero, gdy odwiedziła rodzinną wieś ojca, Leńcze, znalazła prawdziwy brylant!  

Prywatna świątynia

Półtorahektarowa działka na południowym stoku, z lasem i łąkami w dole. – To było to! – wspomina. – Kupiłam gotowy projekt domu, ale poddałam go przeróbkom, między innymi zmieniłam nieco układ pomieszczeń, strop – po wzmocnieniu – zrobiłam drewniany, jak w starej chałupie. Dom (80 metrów kwadratowych) został zorientowany według stron świata, a że jest na planie krzyża, to chcąc nie chcąc, stał się moją świątynią. Tu odpoczywam, spędzam czas z rodziną, przyjaciółmi. Odkrywam na nowo drobne radości: gotowanie, uprawę kwiatów, biesiadowanie w miłym towarzystwie przy ognisku i pieczonych ziemniakach. 

Wnętrza jak obrazy

Budowa domu trwała w najlepsze, a Kinga już biegała po targach staroci, szperała w internecie w poszukiwaniu wiekowych mebli oraz naczyń, tkanin i dekoracji w rustykalnym klimacie. Miały to być rzeczy z wiejskich chałup, lecz niebanalne. W tworzeniu aranżacji poszczególnych wnętrz pomogło właścicielce „malarskie oko”. Dzięki temu pomieszczenia nie są przeładowane, mimo masywnych sprzętów pozostały lekkie, jasne i pełne powietrza. Subtelna gra kolorów oraz światła i cienia, jak na obrazach Kingi (można je obejrzeć m.in. na Kingachromy.com), sprawia, że domek urzeka harmonią i spokojem. – Projektowanie wnętrz i małych ogrodów to moja druga pasja po malarstwie – mówi. – Z przyjemnością oddaję się jej na co dzień. Stale coś zmieniam, by były pełne życia.