Odkąd tu mieszkam, mój tryb życia bardzo się zmienił – latem dzień rozpoczynam od kąpieli w jeziorze, to daje mi energię. Niezależnie od pory roku i pogody dużo  spaceruję i przyglądam się dziwom natury – opowiada Alina. Wcześniej, wraz z mężem Januszem, mieszkali w centrum Olsztyna i z racji zobowiązań zawodowych nie chcieli tego zmieniać. Marzyła im się jedynie nieduża działka nad jeziorem.  Zdecydowali, że poczekają do emerytury i może wtedy… Trochę z ciekawości przeglądali lokalne oferty sprzedaży ziemi nad jeziorem. Po jakimś czasie uświadomili sobie, że jest ich coraz mniej. Stwierdzili, że nie ma na co czekać: pora, by od słów przejść do czynów.

Leśny krajobraz

Działka na niewielkim wzniesieniu z panoramą na Jezioro Wulpińskie oczarowała ich od pierwszego wejrzenia. Alina jest ekonomistką, większość zawodowego życia spędziła w banku, ale jej pasją zawsze było projektowanie wnętrz. Swoje kolejne mieszkania urządzała z radością i zaangażowaniem. Budowa domu stała się dla niej wielkim wyzwaniem, było jasne, że urządzi go sama. Zależało jej, by bryła budynku wtopiła się w leśny krajobraz. Przerobiła nieco gotowy projekt: dodała zielone okiennice i drzwi, zmieniła kolor dachówki, a okna ozdobiła popularnymi na Warmii szprosami. Postawiła na naturalne materiały i barwy ziemi, styl eklektyczny narzuciły meble odziedziczone po ciotce Anieli.

Życiowa rewolucja

W trakcie urządzania domu Alina nabrała pewności siebie. Zrezygnowała z pracy w banku, skończyła kilka kursów i zajęła się profesjonalnie projektowaniem wnętrz. Szaleństwo? – A kto powiedział, że po pięćdziesiątce nie można zmienić zawodu i wreszcie zacząć się spełniać? – uśmiecha się gospodyni. Swojej decyzji nigdy nie żałowała i, jak dodaje z dumą, na brak zleceń nie narzeka. Można? Można. Niezależnie od wieku.