Gdy Magda pierwszy raz weszła do tego mieszkania, wyobraźnia nie podpowiedziała jej wcale, że z tego da się coś zrobić. – Chyba bardziej spodobały mi się widok na zielone ogródki działkowe i duże okna wpuszczające do środka morze światła niż same pomieszczenia – opowiada Magda. – Dopiero dzień, dwa po tej wizycie pojawiło się przekonanie, że to może być to!

Kobieca rzecz? Remont!

Mieszkanie wymagało wielu modernizacji i zmian. Bartłomiej, narzeczony Magdy – dziś już mąż, pracował za granicą, więc siłą rzeczy remont spadł na nową właścicielkę. Początkowo trochę się obawiała, czy sobie poradzi przy zerowym doświadczeniu w tej materii, lecz szybko stało się jasne, że jest w tym świetna! – Z perspektywy uważam, że napotykane trudności obracają się na dobre – mówi Magda. – Hartują nas i uczą nowych rzeczy. Co prawda trafiłam też na świetną ekipę remontową, a to daje komfort. Rozumieliśmy się bez słów, a w kwestiach technicznych zdałam się na nią i do dziś tego nie żałuję. Okazała się rzetelna i godna zaufania. Mój przyszły mąż dał mi wolną rękę w urządzaniu naszego domu. To miało swoje plusy, bo mogłam dać się ponieść wyobraźni i nie musiałam konsultować z nim każdej rzeczy, ale także miało swoje minusy, bo nie mogłam liczyć na jego wsparcie. Efekt finalny okazał się na tyle dobry, że Bartek – do tej chwili zwolennik nowoczesnych wnętrz – pokochał zaproponowany przeze mnie stylowy miks z nutką romantyzmu.

Własnoręcznie

Mąż Magdy to zapalony majsterkowicz. Sam zrobił półki nad sofą, uchwyt na papier toaletowy, wieszak do sypialni, portal kominkowy. – Podzielam tę pasję – mówi żona. – Swoje rzemiosło zaczęłam
od decoupage’u wiele lat temu, potem były scrapbooking i robienie biżuterii, czasem coś uszyję – nie jestem w tym mistrzynią, jak moja mama, ale cieszą mnie małe sukcesy. Miło jest razem tworzyć rzeczy do domu. To daje wielką satysfakcję i radość!