Ukończyłam Wydział Ochrony Środowiska na Uniwersytecie Jagiellońskim i przez kilka lat pracowałam w urzędzie miejskim. Czułam jednak, że wydawanie decyzji administracyjnych to nie „to”. Każdą wolną chwilę poświęcałam na tworzenie naszyjników z filcu. Obdarowywałam nimi bliskich, a potem zaczęłam wystawiać w galeriach. Pamiętam, jak trudno było mi się rozstać z każdym dziełem.

Pasja stała się moją pracą


Zapisałam się na Uniwersytet Ludowy Rękodzieła Artystycznego, po dwóch latach zdałam egzaminy instruktorskie i czeladnicze z tkactwa. Założyłam własną firmę. Dziś projektuję ubrania, torebki, nakrycia głowy, biżuterię. Niepowtarzalne egzemplarze i krótkie serie. Moimi ulubionymi technikami są: filcowanie, tkactwo i batik. W pracach często wykorzystuję motyw kwiatów. Wytwarzam je metodą filcowania na mokro, przy użyciu czesanki wełnianej, gorącej wody i mydła. W trakcie długiego procesu polegającego na gładzeniu, pocieraniu, rolowaniu powstają przestrzenne formy o ciekawej kolorystyce i fakturze – kwiatowe broszki, naszyjniki, kolczyki, paski, berety. Filcuję też na sucho (niektórzy nazywają tę metodę malowaniem wełną). Specjalnymi igłami łączę pojedyncze włókna czesanki z włóknami tkaniny, na której powstaje wzór. Tak tworzę kolekcje płaszczy, torebek, szali oraz trójwymiarowych zwierzaków, skrzatów czy lalek.

Bawię się w „podaj dalej”


Swoją pasją zarażam dzieci i dorosłych. Razem z przyjaciółką Kingą Chromy prowadzę w Krakowie Pracownię pod Aniołami (Magda-mroz-najdychor.pl). Organizujemy warsztaty filcowania, tkackie, ceramiczne, a nawet urodziny połączone z warsztatami. Na stałe pracuję również w Montessori School w Wieliczce oraz w kilku krakowskich przedszkolach. Prowadzę tam zajęcia artystyczne różniące się od tradycyjnych lekcji plastyki. Uczę maluchy technik rękodzielniczych, podpowiadam, jak wiele pięknych rzeczy można stworzyć własnymi rękami. Dzieciaki świetnie się bawią, rozwijają zdolności manualne. Praca uczy je skupienia, pobudza wyobraźnię, wzmacnia poczucie własnej wartości. Mnie też sprawia dużo przyjemności, inspiruje. Bardzo lubię obserwować, jak w małych zwinnych rączkach powstają prawdziwe „czary z filcu”  (zresztą tak nazywamy te warsztaty w Montessori School).