Daleko od szarości

 Symbiosis

Tomek Sikora "Symbiosis", Edycja: 10 sztuk, format: 50x70 cm, odbitka na papierze fotograficznym.

Fot. Tomek Sikora

Fotografia miała na nowo odkryć znany ludziom świat. Miała fascynować.

Sam Tomasz Sikora jest realny i konkretny, choć tematyka jego zdjęć zdecydowanie wykracza poza świat realistów. Monika Górska spotkała się z nim w przestrzeni wirtualnej. Powód - realna pracowitość artysty, który w Jerozolimie pracował nad projektem "Mury mówią".

dobre wnętrze: Poproszę o elektryzującą anegdotę z życia fotografa.

Tomek Sikora: Najbardziej nieprawdopodobną przygodę przeżyłem w trakcie pierwszego pobytu w ciemni. Kompletnie oszołomiony zjawiskiem powstawania obrazu na kartce naświetlonego papieru fotograficznego
szukałem po omacku włącznika światła. Wsadziłem mokry od wywoływacza palec do kontaktu. Co było dalej - nie pamiętam.

dw: Początki Pana pracy to lata 70. Wtedy wszyscy artyści robili fotografie czarno-białe. Pan od samego początku eksperymentował z kolorem.

T.S.: Fotografia miała na nowo odkryć znany już ludziom świat. Żeby tak się stało, musiała pokazać go inaczej - w czerni i bieli albo w kolorze, który nie jest neutralny. Ilustracje do "Alicji w Krainie Czarów" powstawały w ten sposób, że moje czarno-białe odbitki Marcin Mroszczak pokrywał barwnymi plamami. Nie po to, żeby zdjęcie wyglądało jak w rzeczywistości, ale żeby fascynowało.

dw: Czasy były wtedy chyba szare i przygnębiające?

T.S.: Zgadza się. Zaczynałem jako fotoreporter. Ale aby nie ulec atmosferze beznadziei, postanowiłem uciec w fotografię kreowaną. Udało mi się stworzyć świat nierealny, aczkolwiek wystarczająco atrakcyjny, by wciągnął wiele.

dw: Współcześnie też Pan wciąga. Co jest tematem cyklu „Symbiosis”? Portrety młodej kobiety są niezwykle zmysłowe...

T.S.: To seria zdjęć opowiadająca o samotności człowieka. W dobie najnowszej technologii internetowej kontakt z ludźmi zawęża się dla wielu z nas do przestrzeni wirtualnej.

dw: Zdjęcie z tego cyklu sprzedano na aukcji fotografii w Desie Unicum w lutym 2006 r. Jak Pan postrzega rynek fotografii kolekcjonerskiej w Polsce?

T.S.: Otworzy się lada moment. Mamy w kraju wybitnych artystów. Zdjęcia są na razie bardzo tanie, jednak ich ceny dorównają cenom europejskim i światowym. Polscy kolekcjonerzy mają więc szansę na intratne inwestycje.

dw: Czy ma Pan marzenia związane z fotografią?

T.S.: Owszem. Oby zawsze była mi tak bliska jak teraz.

W skrócie:

Tomek Sikora pracuje dla agencji reklamowych w Australii (założył tam studio fotografii reklamowej), USA, Nowej Zelandii, Belgii, Singapurze, Hongkongu i Polsce. Jest wykładowcą w Europejskiej Akademii Fotografii oraz w Akademii Fotografii. Współtwórca Galerii Bezdomnej.

Ocena: 0
Tekst: Monika Górska Zdjęcia: Tomek Sikora

POLECANE ARTYKUŁY