Żeby nie było tak, że to ja czekam na sprzęt, a nie sprzęt na mnie – mówi o pomyśle na laboratorium smaku Wojciech Modest Amaro. Nie da się ukryć, restauracja Atelier Amaro pęka w szwach, na co dzień liczy się przede wszystkim obsługa gości, a pod presją czasu trudno o nowe, zaskakujące przepisy na potrawy. Na eksperymenty i ich dokumentowanie. – Każdy z moich kucharzy, a pochodzą z różnych stron świata – opowiada Amaro - ma setki kulinarnych zapisków, brakowało nam tylko przestrzeni, w której spokojnie moglibyśmy się spotkać i je testować. Taki jest wstęp do tej niezwykłej kuchni - profesjonalnie wyposażonej, ale jednak kameralnej, robiącej wrażenie domowej. Oprawiona w teatralny grafit kojarzy się z magicznymi rytuałami. Więcej w nowym numerze Dobrego Wnętrza (opracowanie M. Tomczyk, zdjęcia R. Lipski).