Na pewno jest przydatna: bez niej przenoszenie naczyń stałoby się udręką. Wybierając  ją, kierujmy się nie tylko solidnością, rozmiarami, lecz także wygodą (czy jej rant lub uchwyty są tak wyprofilowane, że łatwo będzie ją podnosić z obciążeniem?). Jeśli do tego jest efektowna, miło ją widzieć zarówno w rękach gospodarzy, jak i na stole wśród naczyń czy na blacie roboczym. Warto jednak spojrzeć na tacę także pod kątem dekoracyjności – tak, by bezczynna zdobiła wnętrze oparta o ścianę na półce albo na blacie, lub stała się podstawą kompozycji. Taca to także niewyczerpane źródło inspiracji! Podniszczonej najprościej przywrócić urodę, malując ją stosownie farbami do metalu, drewna, wikliny, szkła czy modnymi kredowymi (Amazone, Annie Sloan). Tę, która się opatrzyła, odmienisz, np. przyklejając do jej boków małe sztuczne kwiaty, pasmanterię, kolorowe kokardki. Sfatygowana, np. bez jednego ucha, może zawisnąć na ścianie jako przestrzenny obraz. Wytarte wnętrze ukryjesz pod decoupage’em albo wklejając zdjęcie (a może tak galeria z kilku tac, np. z czarno-białymi portretami bliskich?). Taca zegarem? Czemu nie! Mechanizm i wskazówki można wziąć ze starego lub kupić na Mechanizmy.pl czy Timepol.pl. Albo etażerką  – dwie lub trzy połącz nóżkami, choćby z kieliszków, które po prostu przykleisz. Taca może też być… Możliwości jest nieskończoność, prawda?