Joanna i Paweł Baranowie zamierzali wybudować dom według własnego projektu. Przypadek sprawił, że natrafili na pół bliźniaka na sprzedaż. Bez zaangażowania poszli go zobaczyć, no i jak poszli i weszli, to od razu kupili!

Głos intuicji

– Nie było tu ładnie – wspomina Asia. – Budynek stary, niedociągnięcia, progi do wymiany, ale coś nam mówiło, że tu można wspaniale się urządzić. Od razu poczuliśmy, że to nasz dom. Nie od razu jednak wiedziałam, jak go zaaranżować. Początkowo najważniejsze było wypłoszenie duchów poprzednich właścicieli. Dopiero, gdy jako tako zorganizowaliśmy życie po swojemu, zaczęłam się zastanawiać, jak stworzyć WNĘTRZA… Chciałam, aby dom był przytulny i przyjazny, ale przede wszystkim, żeby miał duszę.

Kredens na początek

Pierwsze projekty Joasi, jak sama mówi, nie były zbyt udane: fioletowa farba na jednej ze ścian, na drugiej tapeta w złoty wzór, półki z płyty gipsowo-kartonowej. – Same pomyłki! – mówi. – Szukałam dalej… Aż  postanowiłam pobielić i przetrzeć kredens kupiony wraz z domem. No i się zaczęło! Już wiedziałam, w jakim kierunku pójdę! Czekała mnie mozolna praca, bo mając ograniczone fundusze, nie mogłam zrobić wszystkiego naraz, lecz musiałam przerabiać to, co już miałam, i wymyślać tańsze sposoby na osiągnięcie celu.

A celem były…

… wnętrza inspirowane dawnymi stylami, meble postarzane metodą shabby chic, nostalgiczny klimat. Asia cztery lata, krok po kroku, z uporem maniaka zmieniała, przemalowywała, dokupowała… Wreszcie – jest idealnie! I sesja foto do MM. A potem? – Nieco zmieniła się koncepcja – śmieje się. – I to, i owo zaczęłam przerabiać. Zapraszam na blog Uwielbiam czarować, gdzie na bieżąco można śledzić moje dekoratorskie zmagania i zobaczyć zmiany, jakie już u nas zaszły.