Mieszkam 69 km od Poznania, w sielankowej scenerii. Dla innych osób, tak jak ja urodzonych na wsi, to może być nudne, ale ja… jestem totalnie wiejską babą! Rodzice prowadzą gospodarstwo rolne, a ja z przyjemnością im pomagam. Mam własne kury (i ekologiczne jaja!), sami robimy sery, masło, wędliny.  Cisza, spokój, przestrzeń i światło, przyroda na wyciągnięcie ręki są dla mnie bezcenne! To właśnie piękne widoki i ulotność pór roku sprawiły, że zajęłam się fotografią, którą z czasem rozwinęłam o zdjęcia kulinariów i aranżacji wnętrz.  

 Mój azyl

… to całoroczny malutki domek, który powstał dzięki pracy rodziców, sióstr i szwagrów. Pomagali nawet sąsiedzi!. Tata zaprojektował i zrobił kozę cudownie ogrzewającą moją chatkę. To tu oddaję się pasji tworzenia deserów, wnętrzarskich dekoracji, fotografowaniu i – przede wszystkim – pisaniu bloga. Patrząc na zdjęcia, już wiecie, dlaczego nazywa się Waniliowylawendowybialy.blogspot.com, prawda?