Woda to nie tylko ocean, rzeka, jezioro. Może być znacznie bliżej nas – i wcale nie chodzi o tę w kranie, ale... we własnym przydomowym basenie. Oczywiście taka inwestycja wymaga nie tylko przestrzeni, ale też czasu i niekoniecznie skromnego budżetu. – Gdy już zapadnie decyzja o budowie basenu, nie możemy zapominać, że to nie tylko bliskość wody, o której marzymy. To też cała liczba urządzeń i pomieszczeń technicznych, a w przypadku basenu „wchodzącego” do wnętrza [patrz. zdj. na dole po prawej – przyp . red.], także precyzyjnie zaplanowana wentylacja. Przydomowy akwen jest dużą inwestycją zarówno w trakcie planowania i budowy, jak i codziennej eksploatacji i konserwacji – sprowadza nas na ziemię architekt Mikołaj Wierszyłłowski. Bo łatwo dać się ponieść fantazji o wkomponowanej
w architekturę własnego domu tafli wody, w której w dzień odbijają się chmury, o zmroku przegląda księżyc, a my beztrosko pławimy się w oferowanym przez nią „raju”. Przedstawiamy realizacje z miejsc, w których to się udało. Inspirujmy się zatem  i... marzmy!

tekst EWA KEMPIŃSKA, zdjęcie: www.assemblagestudio.com