Amerykański biznesmen zdecydował się na apartament 107 m² na 13. piętrze i skontaktował się z architektką wnętrz Marią Kowalewską. Oczekiwania: projekt wnętrza, w krórym niczego nie brakuje, kanapy w odcieniu niebieskim i jak najmniej zawracania głowy. Chciał móc przyjechać tylko ze szczoteczką do zębów i od razu wygodnie zamieszkać. Na początku zmieniono rozkład apartamentu. Zlikwidowano jeden pokój i powiększono salon. Oddzielono strefę intymną (sypialnię, łazienkę, garderobę) od strefy dziennej. Celem było stworzenie projektu wnętrzareprezentacyjnego, a jednocześnie przytulnego, natomiast jako styl wyjsciowy architektka wybrała art deco.

Kanapy i art deco

W ściany apartamentu wbudowano dużą liczbę szaf i schowków. Dzięki temu nie było potrzeby wprowadzania do projektu wnętrza masywnych mebli. Architektka wprowadziła do wystroju salonu elementy stylu pałacowego i art deco: sztukaterię, szerokie profilowane futryny i wysokie listwy przypodłogowe. Pałacowy charakter salonu nadała wnętrzu również podłoga z drewna kambala, ułożona w tzw. drabinkę krakowską okoloną bordiurą. Równolegle z nadzorowaniem remontu apartamentu, przestawiania i malowania ścian, zmiany instalacji architektka odwiedzała antykwariaty i składy meblowe w poszukiwaniu szlachetnie wyglądających mebli, niebieskich kanap i elementów w stylu art deco. Zamierzała wyposażyć salon w stare i nowe rzeczy, ponieważ taka mieszanka daje wrażenie o wiele większej swobody i naturalności wystroju niż np. kanapy pochodzące z jednego kompletu.