Zamieszkali w 60-letnim domu w sercu Roztocza. Tu narodziła się nowa pasja i pomysł na biznes

2022-11-17 12:05

Gdyby nasz synek Ignaś nie pojawił się na świecie, pracownia Zaplątana w sznurki pewnie nigdy by nie powstała – mówi Klaudia. – Z maluchem na jednym ręku i ze sznurkami w drugim rozkręciłam swój mały biznes. Mąż Tomek wspierał mnie i pomagał…

Salon
Autor: Igor Dziedzicki Mieszkamy w sercu Roztocza, a las zagląda nam przez okna. Obcowanie z naturą jest ważne dla mnie i mojej rodziny. W moich pracach też widać zauroczenie przyrodą. Z wykształcenia jestem technologiem żywności i kiedyś prowadziłam „normalne życie”, pracując w laboratorium i badając żywność. Lubiłam swój zawód, ale… gdy zamieszkałam z Tomkiem w jego 60-letnim rodzinnym domu, odkryłam w sobie nową pasję – urządzanie wnętrz. Minęło kilka lat, na świecie miał się pojawić Ignaś. Ciąża, narodziny dziecka, nasza rodzina… Emocje związane z tym nowym życiem domagały się ujścia. Przelałam więc je, oddając się twórczym zajęciom – wkrótce pochłonęła mnie praca ze sznurkami… Mój mąż to także dusza kreatywna, jego pasją jest drewno, zrobił m.in. stół jadalniany.

Makramę znam od dzieciństwa, bo byłam wychowana w domu, w którym kreatywne zabawy były na porządku dziennym (choć wtedy tak się to nie nazywało). Organizowała je nam mama. Zbierałam stare gazety, opakowania po różnych produktach, pudełka, sznurki itp. Wykorzystywałam je później w moich pracach. Pamiętam, że ulubionymi książeczkami z dzieciństwa były wszelkie poradniki typu Zrób to sam.

Na ścianie w rodzinnym domu wisiał organizer wykonany techniką makramy. Skrywał różne skarby, a ja jako dziecko uwielbiałam go dotykać i przeglądać jego zawartość. W końcu zawisł w moim pokoju. Po pewnym czasie pomalowałam go na różowo. Gdy wyprowadzałam się z rodzinnego domu, oczywiście zabrałam go ze sobą. I zapomniałam o nim. W czasie kiedy urządzałam naszą sypialnię, bliskie stały mi się style boho i eko. Odszukałam stary organizer, ale mimo czterokrotnego moczenia w wybielaczu pozostał różowy.

Nie widząc innego wyjścia, postanowiłam zrobić podobny! Zaczęłam zbierać informacje, oglądać filmiki na YouTubie i… zrobiłam swoje pierwsze piórko makramowe ze sznurka plecionego, którego nie da się rozczesać! Znawcy tematu wiedzą, że rodzaj sznurka należy dobrać do charakteru projektu, ale ja tego nie wiedziałam! Mimo tej wpadki – „popłynęłam w temacie”, czyli makrama skradła moje serce!

Miesiąc później zaczęłam pokazywać swoje prace na Fb i IG, bo chciałam poznać opinie innych. Dużym wsparciem byli dla mnie rodzina i znajomi – to do nich wędrowały pierwsze prace. I nagle – nigdy nie zapomnę tego uczucia! – pojawiło się zamówienie od obcej osoby! To zachęciło mnie do dalszej pracy, zgłębiania technik, poznawania nowych splotów, tworzenia własnych projektów… Dzisiaj wiem, że założenie biznesu to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

W tym domu mieszkamy 10 lat i stale coś remontujemy, poprawiamy, ale nie zależy nam na „zrobieniu go nowym”. Chcemy, by pozostał taki, jaki jest, ze swoją historią. Wszystko idzie powoli, lecz to mnie cieszy, bo mamy czas na przemyślenie każdego szczegółu. Najbardziej jestem dumna z drzwi łączących kuchnię z jadalnią. Nie starczyło mi sił, by je oszlifować do czystego drewna z wielu warstw farb olejnych, więc dołożyłam swoje, tym razem akrylowe, robiłam przecierki i… jest świetnie! W głębi nad stołem widać m.in. mojego projektu lustra, które cieszą się dużym zainteresowaniem klientów.

Jadalnia
Autor: Igor Dziedzicki

Nie lubię niczego marnować. Słoiki dzięki makramowym „sukienkom” stają się wazonami albo lampionami. Tworzenie daje mi wiele radości, ale praca rękodzielnika to nie tylko proces twórczy, to także wyprawy do urzędu, radcy prawnego, księgowej. Sprawy biznesowe zajmują wiele czasu, nie są łatwe i trzeba się ich nauczyć. Droga od pasji do stworzenia firmy trwała rok. Wtedy nie tylko doskonaliłam technikę, ale też musiałam zgłębić podstawy fotografii i obróbki zdjęć oraz tajniki zaistnienia w mediach społecznościowych. Chyba dla mnie najtrudniejsze było otworzenie się na świat, pokazanie trochę swojej prywatności. Dziś, z perspektywy czasu, uważam, że było warto.

Dekoracje
Autor: Igor Dziedzicki

Dlaczego makrama? Jest idealna – bezszelestna! Można pracować nawet przy śpiącym dziecku, kiedy to dźwięk nożyczek wydaje się głośny.

Mam takie dni, kiedy potrzebuję stworzyć coś nowego. Z reguły pomysł rodzi się przez kilka dni lub tygodni. Czasem szkicuję, ale częściej łapię sznurki, kij i daję się ponieść wyobraźni. A potem splatam i rozplatam, splatam i rozplatam, aż uznam, że to jest to! Projektowanie to ulubiona część mojej pracy. Marzę o tak poukładanym harmonogramie, by w miesiącu znaleźć choć trzy dni tylko na projekty. Zwykle jednak mam na to za mało czasu.

Poduszka
Autor: Igor Dziedzicki

Odkąd synek poszedł do przedszkola, przybyło czasu… Dziś firma jest rozwinięta, a my spokojnie żyjemy i pracujemy w rytmie slow life.

Uwielbiam barwy natury i w tej kolorystyce najczęściej tworzę. Chętnie pracuję ze sznurkiem jutowym – mogę powiedzieć, że jest to mój znak rozpoznawczy. Jeśli jednak mam zamówienie w odważnych kolorach, to wychodzę naprzeciw oczekiwaniom i nie boję się eksperymentów. Zapraszam na swoje profile na Facebooku oraz Instagramie: Zaplątana w sznurki i @zaplatanawsznurki oraz do sklepu internetowego: Makramyzaplatanej.pl.

Biuro domowe
Autor: Igor Dziedzicki

Polecam każdemu tworzenie własnego biznesu opartego na pasji. To cudowne doświadczenie. Może udało mi się, bo oddałam pasji i pracy całe serce? Moje projekty zostały ciepło przyjęte, a ja od razu założyłam działalność gospodarczą i sklep online, a potem stworzyłam autorski kurs robienia makram. To były trzy bardzo intensywne lata!

Makrama
Autor: Igor Dziedzicki

Taka półka jest łatwa do zrobienia. Jeśli masz deseczkę z nawierconymi otworami, przewlecz przez nie równe sznurki, złącz je na szczycie, a pod spodem zrób supły. Nie musisz znać supertrudnych splotów, by to zrobić. Wystarczy sznurki np. zapleść jak warkocz, a na górze zrobić dodatkową pętlę.

Półka makrama
Autor: Igor Dziedzicki

Technika makramy daje praktycznie wręcz nieograniczone możliwości tworzenia, a ja się stale rozwijam, mam mnóstwo pomysłów. Chcę prowadzić więcej projektów edukacyjnych (szkolenia, kursy online). Trwają już prace nad „zaplątaną” pracownią na poddaszu oraz nad małą stolarnią na własne potrzeby – pierwsze maszyny już są!

Makrama
Autor: Igor Dziedzicki
Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE