Masz ten przedmiot w swojej kuchni? Znajduje się na „czarnej liście” projektantów wnętrz
Większość z nas ma ten sam nawyk: myjemy kubek, odkładamy go na suszarkę i... zapominamy o sprawie. Przez lata ten plastikowy lub metalowy przedmiot przy zlewie był nieodłącznym elementem w polskich domach – i w wielu jest do dzisiaj. Jednak coraz częściej, nie tylko projektanci wnętrz, ale także sami mieszkańcy zauważają więcej minusów niż plusów tego rozwiązania – wiecznie zajęty blat, osad z kamienia na tacce i sterta naczyń, która rzuca się w oczy zaraz po wejściu do kuchni.
Największy „złodziej blatu”. Dlaczego warto z niego zrezygnować?
Głównym problemem klasycznej suszarki – czy to metalowej, czy plastikowej – jest fakt, że stanowi ona stały element krajobrazu. Nawet gdy naczynia są już suche i dawno schowane, konstrukcja zostaje na widoku, optycznie zmniejszając kuchnię i wprowadzając niepotrzebny chaos.
Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: tacki pod ociekaczami. To tam najczęściej gromadzi się woda, która staje się pożywką dla bakterii i trudnego do usunięcia kamienia. Rezygnując z tego przedmiotu, pozbywamy się nie tylko nierzadko nieestetycznego gadżetu, ale i siedliska bakterii.
Jakie firanki będą królować w naszych oknach podczas zbliżającej się wiosny?
Efekt „czystego zlewu” to nie tylko moda, ale i ogromna wygoda
W małych kuchniach walka toczy się o każdy centymetr. Usunięcie stałej suszarki pozwala odzyskać od 30 do nawet 50 cm blatu roboczego. To przestrzeń, która nagle staje się dostępna do przygotowywania posiłków.
Nowoczesne podejście do projektowania opiera się na zasadzie „pojawiam się i znikam”. Kuchnia ma wyglądać na czystą w kilka sekund po skończonym zmywaniu, a nie przypominać stację roboczą zastawioną mokrymi talerzami.
Sprytne alternatywy, które biją rekordy popularności
Zamiast eksponować umyte garnki, nowoczesne domy stawiają na rozwiązania typu invisible kitchen. Oto najpopularniejsze alternatywy, które podbijają media społecznościowe i serca właścicieli mieszkań:
- Zwijane maty silikonowe: To absolutny hit. Składają się z metalowych prętów połączonych silikonem. Kładziesz je na komorę zlewu tylko wtedy, gdy płuczesz warzywa lub myjesz kilka szklanek. Po skończonej pracy zwijasz je w rulon i chowasz do szuflady. Zlew zostaje pusty i czysty.
- Szafki „fińskie” (Astiankuivauskaappi): Choć brzmi egzotycznie, to rozwiązanie znane z północy Europy. To szafka nad zlewem, która zamiast pełnego dna ma ażurową kratkę. Naczynia schną ukryte za frontem meblowym, ociekając prosto do zlewu. Porządek idealny w 5 sekund.
- Chłonne maty z mikrofibry lub ziemi okrzemkowej: Dla tych, którzy myją ręcznie tylko pojedyncze przedmioty. Maty są dyskretne, estetyczne i – co najważniejsze – po wyschnięciu można je schować, odzyskując całą powierzchnię blatu.
Metamorfoza kuchni za grosze. Zacznij od jednej zmiany
Przejście na system bez stałego ociekacza to najtańsza możliwa zmiana w domu, która daje natychmiastowy efekt wizualny. Nie wymaga ekipy remontowej ani dużych nakładów finansowych – wystarczy pozbyć się starej suszarki i postawić na inne rozwiązanie.
Jeśli wybierzesz zwijaną matę silikonową, Twoim jedynym zadaniem po zmywaniu jest jej zwinięcie i schowanie do szuflady pod zlewem. W ten sposób w sekundę odzyskujesz całą powierzchnię roboczą, którą dotąd zajmował plastikowy ociekacz. Z kolei inwestycja w matę z ziemi okrzemkowej rozwiązuje problem wilgoci – ten naturalny materiał wchłania wodę w kilka sekund i samoczynnie odparowuje, więc nie musisz nawet niczego wycierać do sucha.
Dla osób, które nie chcą zmieniać nawyków, idealnym wyjściem jest koszyk zawieszany wewnątrz zlewu. Nie wystaje on ponad blat, więc naczynia schną ukryte poniżej linii wzroku, a Ty zachowujesz minimalistyczny wygląd kuchni.
Zajrzyj do przytulnego mieszkania w kamienicy