Nowy w mieszkaniu jest tylko telewizor – jak twierdzi właścicielka. Reszta rzeczy i stylowych mebli to przerobione starocie. Dla pani domu upiększanie wnętrz w stylu retro stało się czymś więcej niż hobby. Jak twierdzi Monika, styl rromantyczny jest nieco zbyt surowy - ale trzyma się jego barw i osładza nutą romantyzmu. Oto pomysły na stylowe meble, które zostały samodzielnie odnowione.

ODNAWIANIE MEBLI: starocie dostały drugie życie

Komodę zakupiono w salonie meblowym. Trudno sobie wyobrazić, że była z brązowej płyty meblowej i bez ozdób. Aby pasowała do salonu w stylu retro pokryto ją farbą fasadową, przetarto, przyklejono dekory i zamocowano stylowe uchwyty. Kominek w salonie powstał z regału z kolumnami. Szklane półki oklejono listwami, z płyty wycięto półkę, „plecy” i łuki. Brykiety opałowe pomalowano na biało, a fuga jest z gliny. „Cegły” w tle namalowano farbą wymieszaną z piaskiem. Metalowy kwietnik udaje ruszt, a choinkowe lampki pod drewnem – żar. Manekin stojący obok, powstał w okolicy Bożego Narodzenia i grał rolę anioła, ale gdy skrzydełka mu „opadły”, stał się „podporą krawiectwa”.

– Zrobienie czegoś z niczego (i za grosze) jest o wiele bardziej interesujące niż kupno w sklepie. A jak zabawnie jest widzieć zdumione miny przyjaciół, gdy odpowiadając na ich pytanie, skąd mam np. manekin krawiecki, mówię, że syn przez półtorej godziny owijał mnie taśmą montażową, potem zdjął ze mnie ten korpus, a ja go wypchałam, obszyłam workiem jutowym po kartoflach, pomalowałam, przyprawiłam głowę (metalowa część lampy kupiona na paryskim pchlim targu) i osadziłam na nodze (podstawa lampy  podłogowej)… - stwierdziła właścicielka.

Wszystkie poduchy oraz rolety i narzutę właścicielka uszyła sama z pościeli kupionych w ciucholandach. Ponieważ jej córka kocha konie, tego motywu nie mogło zabraknąć w domu. Rysunki wykonano farbą do tkanin. Klatki z pchlich targów (Lublin i Amsterdam) odmłodziła farbą. Figurka Matki Boskiej stała sobie w ciucholandzie, teraz odnowiona strzeże domu. Fotel został zakupiony, dosłownie za grosze, ale wymagał gruntownej renowacji. Właścicielka uwielbia odnawiać meble, więc ozdobiła go ręcznie malowaną poduszką i kawałkiem futrzaka. Na parapecie żeliwna lampa z giełdy. Obok książki ze składu Emaus, gdzie trafiają rzeczy stare lub ze śmietników, a pieniądze z ich sprzedaży przekazywane są biednym. Robiąc tam zakupy, właściciele łączą przyjemne z pożytecznym.

Odnawianie mebli zaczęło się od... aniołów

Te trzy ramki z aniołami pierwsze „arcydzieło” właścicielki. Ramki postarzyła przecierką i zaopatrzyła w jednakowe tło, na którym dokleiła gipsowe anioły. Ramki połączyła wstążką.

Za kanapą zaczyna się strefa kuchenna. Przy blacie (odnowiony staroć z pchlego targu; stamtąd też jest figurka Jezusa) rodzina jada posiłki. Zasłony i rolety uszyte zostały z prześcieradeł i poszew. Jedynie koronka może się poszczycić „arystokratycznym” pochodzeniem z pasmanterii.

Biurko, w strefie do pracy, powstało w jeden dzień. Wystarczyło pomalować kolumny i położyć szklany blat.
Metalowe krzesełka właścicielka wyprosiła u sąsiada, który kiedyś miał lodziarnię. Przywiózł je z działki. Odświeżono je i dodano siedziska. Sukieneczki to także robota właścicielki, podobnie jak lampka (nawet świeci!). Przedpokój i salon umownie dzieli portiera. Dodaje ona tajemniczości wnętrzu i je ociepla.