Z kawalerki przeprowadzili się na "polską riwierę". Urządzili dom w stylu prowansalskim

2022-11-10 10:08

10 lat temu przeprowadziliśmy się tu z trójką dzieci – mówi Alicja. – Od tego czasu nasza rodzina powiększyła się jeszcze o domowe zoo. Pełnia szczęścia!

Salon
Autor: Michał Skorupski Parter domu zaplanowano jako obszerną przestrzeń dzienną, w której ściany działowe ograniczono do tych niezbędnych. – Marzyłam o przestronnym, jasnym wnętrzu – opowiada Alicja. – Chciałam też tak je urządzić, by każdy domownik czuł się komfortowo. Myślę, że udało się osiągnąć ten efekt. Mąż Bartosz, trójka dzieci (15-letni Dominik, 12-letnia Nel, 10-letnia Jasmin) i ja bardzo lubimy być w domu i razem spędzać czas.

Alicja i Bartosz znają się bardzo długo, bo od 15 roku życia. – Nasze rodziny są dosłownie od wieków tu zasiedziałe – opowiadają. – Nic więc dziwnego, że trafiliśmy na siebie jako dzieciaki. Nie mieliśmy potrzeby, by stąd uciekać, zamieszkać gdzie indziej. Tu mamy wszystko, czego potrzeba, dlatego tutaj właśnie postanowiliśmy wybudować dom dla naszej rodziny.

Młodzi małżonkowie zamieszkali w malutkim lokalu (35 m²) i tam doczekali się narodzin dwojga dzieci. Już kilka lat po ślubie podjęli decyzję o budowie domu. – Nie mieliśmy o tym zielonego pojęcia, więc powierzyliśmy sprawę lokalnej firmie budowlanej i to ona postawiła nam ten dom od początku do końca – wspominają.

Pięć lat później, już z maleńką Jasmin na rękach, rodzina zamieszkała w nowym miejscu. – Było cudownie, dom duży, bo prawie cztery razy większy od naszego mieszkania, spora działka, w pobliżu las, a ja ładnych kilka dni przepłakałam, tęskniąc za naszym małym gniazdkiem – śmieje się Ala. – Tam było tak miło wszystko urządzone, tak swojsko i przytulnie, a tu trzeba było zaczynać od początku. Prawdę mówiąc, mężowi i starszym dzieciom też trudno było się początkowo przestawić na duży metraż. Oczywiście, szybko doceniliśmy jego zalety.

Dziś cieszymy się z dużego salonu połączonego z jadalnią i kuchnią, czterech pokoi, sporej łazienki i siłowni. I my, i dzieci mamy przestrzeń dla siebie, możemy przyjmować gości. Dla naszych zwierzaków domowych, a mamy dwa psy, kota, chomika, królika i kilkadziesiąt papug, w tym jedną gadającą, też jest mnóstwo miejsca. Dodam, że w naszym zoo są też kuce walijskie (Bonaparte, Ferdynand, Henryk i Remik) oraz kury! Wszyscy kochamy zwierzęta, a Nel rozumie się z kucami bez słów (konie to jej wielka pasja).

Szarobeżowa kanapa i stolik kawowy (Belldeco) zachęcają do odpoczynku. Pani domu zmienia poduszki i inne dekoracje zależnie od pory roku. Pastelowe beże i róże oraz biel podkreślają urok wiosny i lata, a odbijające światło, połyskliwe tkaniny dodają wnętrzu elegancji.

Salon
Autor: Michał Skorupski

Biel króluje w strefie dziennej, zaczynając od paneli (Leroy Merlin) w jadalni i części wypoczynkowej, a na płytkach podłogowych (ten sam market budowlany) w części kuchennej kończąc. Światło odbija się od bezmiaru bieli, optycznie dodając przestrzeni metrów. Stół i krzesła to marka Aluro, pochodzą, podobnie jak wiele innych mebli i dodatków, z rodzinnego sklepu internetowego Lawendowa-chatka.pl (marka ma też swoje profile na Facebooku i Instagramie). Pozostałe meble w salonie to kolekcja Kashmir marki Forte oraz nieliczne pobielone starocie.

Jadalnia
Autor: Michał Skorupski

Marzyliśmy o działce na uboczu. Gdy zobaczyliśmy tę, na której obecnie stoi nasz dom, nie mieliśmy wątpliwości. Spokój, cisza, blisko lasu. Doceniliśmy to szczęście zwłaszcza w czasie pandemii

Delikatny śmietankowy odcień ścian sprawia, że wnętrze wydaje się większe niż w rzeczywistości. Jest też tu jasno i miło nawet w pochmurne dni. Białe ramy okienne i drzwi jeszcze potęgują to wrażenie. Alicja lubi dekoracyjne drobiazgi, ale nie przeładowuje nimi pomieszczeń. Wazony są ceramiczne białe albo z przezroczystego szkła, więc służą bukietom z pokorą, nie odciągając od nich uwagi. Kwiaty zawsze są jasne, pastelowe, najczęściej w odcieniach różu i lawendy.

Jadalnia
Autor: Michał Skorupski

Zestaw kawowy z motywem lawendy zdradza upodobania Ali. – Kocham Prowansję i lawendę, najbardziej odmianę wąskolistną – mówi. – Wraz z rodzicami wiele lat myśleliśmy o założeniu sklepu i w 2013 roku udało się – otworzyliśmy Lawendową Chatkę. Zaczynaliśmy od sadzonek lawendy i suszonych bukietów, a potem doszły meble, dekoracje, naczynia i tekstylia. Zapraszamy na Lawendowa-chatka.pl.

Jadalnia
Autor: Michał Skorupski

Wiem, że to truizm, co powiem, ale dla mnie kuchnia jest sercem domu. Uwielbiam gotować i piec, a inspiracje czerpię m.in. z Instagrama. Córki także lubią pitrasić – Nel robi wspaniałe naleśniki!

Zabudowa została wykonana w firmie K.S. Olszewscy w Świebodzinie według projektu pani domu. Ciąg roboczy i wyspa stoją na kamiennych cokołach. Namalowany na szkle anioł to dzieło taty Alicji. Zielone kafelki nad blatem oraz ceglana okładzina wyznaczająca strefę gotowania pochodzą z Leroy Merlin. Kremowy piekarnik Smeg świetnie się wpisuje w tę aranżację. – Początkowo zabudowa i cegła były ciemne, ale zdecydowaliśmy się przemalować je na biało – mówi Ala. – To była świetna decyzja!

Kuchnia
Autor: Michał Skorupski

Prowadzimy dom otwarty – chętnie widzimy gości, a ci lubią nas odwiedzać. Czasem przyrządzamy dla nich dania całą rodziną, a psy i kot pilnują, by nic się nie zmarnowało

Drewno, najlepiej w naturalnej odsłonie, zdobi i dodaje domowi ciepła. Obrobione pieńki (duży pod lampą w salonie przygotowała jej mama) służą jako stoliki, postumenty i taborety. W kuchni są to głównie misy, patery oraz deski do krojenia i serwowania. Ziołowe ogródki podkreślają naturalny charakter wnętrza. – Pochwalę się, że mamy własne jaja! – śmieje się Ala. – Zbieramy je co rano od kur, które w tej walucie odpłacają nam za opiekę i miłość.

Kuchnia
Autor: Michał Skorupski

Eleganckie, przytulne wnętrza to efekt dekoratorskich poszukiwań Alicji. – Od dziecka obserwowałam, jak moja mama „jeździ” po domu z meblami i dodatkami, jak stara się upiększyć wnętrza – opowiada. – Jednak dopiero jako nastolatka zaczęłam zauważać, że to mnie także interesuje, a otoczenie, w którym mieszkam ma dla mnie znaczenie. Urządzając ten dom, szukałam inspiracji w magazynach i na blogach wnętrzarskich, a mój gust ewoluował. Stąd też zmiany w naszym domu. Przywiązuję się do ludzi i zwierząt, ale nie do rzeczy, więc gdy coś nagle przestaje mi pasować, przerabiam, zmieniam albo – sprzedaję, a w to miejsce wyszukuję coś innego, co aktualnie mi w duszy gra!

Kuchnia
Autor: Michał Skorupski

Odcień taupe ścian w sypialni to odskocznia od morza bieli na parterze. Sprzyja wyciszeniu i jest ukłonem w stronę męża, który czasem mówił: »Znowu wszystko białe…«, choć potem przyznawał rację, że ta biel fajnie wygląda!

Po obu stronach łóżka tradycyjnie znajdują się dwa stoliki, ale daleko im do tradycji! Jeden to pieniek na kółkach (wspólna robota rodziców Ali), a drugi to „wyawansowane” krzesło, które pokryto białą farbą. Znalazło się tu też miejsce na tapicerowany taboret oraz komodę (poza kadrem). – Sypialnia miała być klimatyczna, przytulna i nieprzeładowana ozdobami – mówi Alicja. – Tak zaaranżowana, moim zdaniem, sprzyja odpoczynkowi.

Sypialnia
Autor: Michał Skorupski

Największą inspirację dla mnie stanowił dom moich rodziców, zaaranżowany przez mamę. Chciałam, aby nasz był równie ciepły, przytulny i miły dla oka.

Łazienkę na poddaszu urządzono w duchu retro. Drewniane belki zostały podkreślone lakierobejcą w odcieniu złoty dąb, co sprawiło, że „przestały wadzić, a zaczęły zdobić”. Krzesła pomocniki, stoliczek, konsolę pod umywalkę pani domu kupiła na giełdzie staroci, a potem podrasowała, by pasowały do jej koncepcji wnętrza. Nadają łazience przyjemny, nostalgiczny charakter.

Łazienka
Autor: Michał Skorupski

Pochodzące z Leroy Merlin płytki podłogowe i ścienne od razu wpadły Alicji w oko. Niewielkie, postarzane kwadraty połączono z delikatnymi w kropeczki. Warto zwrócić uwagę na ich ułożenie: przy umywalce są te w kropeczki, powyżej (i przy wannie) gładkie, ale ułożone w karo z prostymi lamówkami. Biały kosz na bieliznę wyścielono płótnem, by pasował do zasłonki pod umywalką.

Łazienka
Autor: Michał Skorupski

Lawenda to słabość pani domu. Rośnie w ogrodzie, w donicach na tarasie (wystarczy ją przyciąć wiosną, by latem zachwycała), a w domu napotkamy bukieciki suszonej.

Lawenda
Autor: Michał Skorupski

Bateria (Leroy Merlin) umywalkowa jest stylizowana w przeciwieństwie do tej wannowej. – Dzięki temu ta retro wraz z umywalką kwiatem (Rea) grają w aranżacji główną rolę – twierdzi Alicja.

Łazienka
Autor: Michał Skorupski

Trudno uwierzyć, ale początkowo elewacja była różowa! Dzisiaj nie mogę się nadziwić, co nam do głowy strzeliło. Na szczęście, farba i pędzle poszły w ruch. Teraz nasz biały dom tonie w zieleni – i jest świetnie!

Alicja i Bartosz kochają rośliny i chętnie ubierają w nie dom, zwłaszcza w te kwitnące. Ona – gdzie może, sadzi różne odmiany lawendy, on zaś – surfinie. – Bartosz szaleje za tymi kwiatami – komentuje żona ze śmiechem. – Umowa jest więc taka, że on hoduje białe i w odcieniach fioletu, aby harmonizowały z moją lawendą. Ustawiamy je też w donicach na parapetach, posadzce tarasu, przy drzwiach, a także na tarasowym regale, na którym znajdują się m.in. naczynia i tealighty w lampionikach.

Taras
Autor: Michał Skorupski

Meble tarasowe są z drugiej ręki. Wszystkie Ala sama pomalowała białą farbą do drewna (Dekoral). – Co prawda, taras jest zadaszony, ale meble sprawują się doskonale, nawet gdy sezon jest deszczowy – mówi. – Błękitne woale uprzytulniają nasz kącik relaksu i doskonale znoszą liczne prania.

Taras
Autor: Michał Skorupski
Rady Alicji i Bartosza: jak wybudować dom i nie zwariować

Przy braku doświadczenia lepiej znaleźć firmę (tylko z poręczenia, żeby nie trafić na nieuczciwych ludzi), która zajmie się budową, kupnem materiałów, poprawkami planów, uzupełnianiem brakujących pozwoleń itp. Wiemy, że to kosztuje, ale daje pewność, że efekt zadowoli. Za brak doświadczenia płaci się niedociągnięciami, czasem, poprawkami.

Z góry pomnóż wydatki razy dwa! Mimo że wszystko – teoretycznie! – wzięliśmy pod uwagę i przeliczyliśmy, koszty budowy nas zaskoczyły. Okazało się, że ceny materiałów rosną, zapomniało się np. o „groszowych” śrubkach, których trzeba było kupić… kilka tysięcy! Jako młode małżeństwo musieliśmy zrezygnować z wielu droższych rzeczy, bo chcieliśmy jak najszybciej skończyć. Dopiero po latach okazało się, że lepiej było robić coś wolniej, dokładniej, czasem drożej – aby osiągnąć lepszy efekt. My teraz jeszcze poprawiamy niektóre rzeczy, a już zmieniliśmy łazienkę, płot, taras!

Nasi Partnerzy polecają

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Materiał Partnerski

Materiał sponsorowany

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE