W Afryce odkrył swoje artystyczne powołanie. Historia zduna Waldemara

2026-01-14 13:43

Utrata pracy, depresja i spontaniczna podróż do Afryki stały się dla Waldemara początkiem niezwykłej drogi. Od ekonomisty w korporacji do klasycznego zduna – to historia o porzuceniu nowoczesnych rozwiązań, powrocie do tradycji i tworzeniu artystycznych pieców.

Z biura do Afryki. Jak Waldemar zmienił swoje życie

Waldemar Miłek rozpoczął swoją zawodową ścieżkę w kierunku, który z pewnością zaskoczyłby dziś jego klientów. Jako absolwent ekonomii, po transformacji 1989 roku, pracował w tzw. białym kołnierzyku.

- Byłem wówczas osobą z wyższym wykształceniem, zajmującą kierownicze stanowisko, ale po pewnym czasie cały mój świat się zawalił, gdyż firma, w której pracowałem, ogłosiła upadłość.

Po utracie pracy rozpoczął się dla niego trudny okres, w którym zmagał się z depresją. Wówczas  zdecydował się na odważny, jak na tamte lata krok, postanowił uciec od szarej rzeczywistości i za ostatnie oszczędności wyjechał do Tunezji (Afryka Północna). Tam podziwiając starożytne mozaiki, doznał prawdziwego olśnienia. 

- Pomyślałem wówczas, że gdy wrócę z Afryki, zacznę robić mozaiki. To była decyzja, która całkowicie zmieniła moje życie – opowiada Miłek, wskazując na chwilę, która stała się punktem zwrotnym jego zawodowej ścieżki.

Po powrocie do Polski Waldemar stworzył pierwszą mozaikę – Ibisa (świętego ptaka starożytnego Egiptu), ale mimo jego zaangażowani i pasji, rodzimy rynek okazał się nieprzygotowany na tego typu sztukę.

Miłek nie zrezygnował wówczas z kreatywności i cały czas tworzył. Przez kilka lat zajmował się także tworzeniem zegarów analematycznych – interaktywnych konstrukcji, które zamiast wskazówek, pokazują czas za pomocą cienia. Zrealizował szesnaście takich projektów.

Choć przygoda z wykonywaniem zegarów jest interesującą historią, która być może zasługuje na osobny artykuł, warto w tym miejscu zadać pytanie, jak dotychczasowe doświadczenia artystyczne doprowadziły Waldemara do zduństwa – zawodu, który stał się jego prawdziwą pasją i drogą życia?

Prace zduna Waldemara Miłka

i

Autor: Zdun Waldemar Miłek/ Archiwum prywatne

Pokrętna droga. Odrzucenie nowoczesnych technik i zwrócenie się w stronę tradycji

To mozaika okazała się kluczowa w jego dalszej karierze. Niezrażony pierwszymi niepowodzeniami Waldemar z uporem ogłaszał się, prezentując swoje prace. W końcu, po wielu próbach, znalazł pierwsze zlecenia na dekorację kominków, które stały się krokiem w stronę jego prawdziwego powołania. 

Wykonując dekoracje, zdał sobie sprawę, że chciałby zgłębić tajniki zduństwa i samodzielnie wykonywać kominki, a nie tylko je zdobić. Jednak nie od razu miał świadomość, że jego przyszłość w tym zawodzie będzie wymagała powrotu do tradycji, której początkowo unikał.

Waldemar, chcąc nauczyć się techniki budowy pieców zwrócić się o pomoc do jednej z firm zajmującej się sprzedażą specjalistycznych materiałów do budowy kominków, za sprawą której kilkukrotnie odbył szkolenia w Austrii. Ta droga skierowała go ku nowoczesnej formie zduństwa, opartej na współczesnych tworzywach i mocno artystycznym dekorowaniu palenisk.

Wówczas zduństwo klasyczne było mi nieznane. Ja po prostu patrzyłem na nie z zewnątrz i nie rozumiałem jego wartości. Powiem więcej, wręcz się go brzydziłem. Kojarzyło mi się z brudną robotą i bawieniem się gliną, podczas gdy nowoczesne techniki były przemyślane i usystematyzowane. Dopiero z czasem zrozumiałem, że w tej nowoczesnej formie był obecny przerost formy nad treścią.

Co okazało się momentem przełomowym? Nieudany projekt pieca, który popękał podczas pierwszego palenia. To on uzmysłowił naszemu bohaterowi, że bez podstaw wywodzących się z klasycznego zduństwa nie będzie w stanie tworzyć trwałych konstrukcji.

"Zdun z błota narobi złota". Sztuka tworzenia pieców

Po doświadczeniach związanych z nowoczesnymi technologiami i trudnościami z ich wdrożeniem Waldemar odnalazł swoją prawdziwą pasję w klasycznym zduństwie, które stało się dla niego czymś więcej niż tylko zawodem. Wiedział, że do tworzenia pieców i kominków nie wystarczy tylko technologia – niezbędna jest głęboka znajomość tradycyjnych zasad, które od wieków zapewniają trwałość i funkcjonalność konstrukcji.

- Klasyczne zduństwo to dla mnie tworzenie wartościowej konstrukcji z niczego. Każdy piec, który powstaje z gliny, piasku i wody, to zupełnie nowa jakość, która ma swój sens i historię – mówi z przekonaniem Miłek. 

Dla Waldemara każdy kafel czy kawałek gliny ma wartość nie tylko materialną, ale i emocjonalną, bo jest efektem ludzkiej pracy, która przetrwała pokolenia.

- Stare kafle, z którymi pracuję, mają duszę. Kiedy biorę je do ręki, czuję, że ktoś już nad nim pracował, kształtował je. To nie jest tylko zwykły materiał. To element, który ma swoją historię, a dzięki pracy zduna może stać się częścią czegoś nowego – dodaje, pokazując, jak ważne dla niego jest szanowanie tradycji i umiejętność nadania starym materiałom nowego życia.

Często rozbieram stare piece, które mają po kilkadziesiąt lat i ponownie wykorzystuję te same materiały. To jest prawdziwa ekologia, ponieważ daję tym materiałom drugie życie. Dla przykładu demontując kuchnię, która miała 60 lat, byłem w stanie ponownie wykorzystać bryły, z których była wykonana. Umiejętne posłużenie się starymi materiałami stanowi fundament współczesnego, odpowiedzialnego podejścia do rzemiosła.

Kluczem do sukcesu w tej profesji, jest także umiejętność wyczucia proporcji.

- Dla mało doświadczonego zduna glina jest albo za chuda, albo za tłusta. Trzeba posiadać wyczucie, by wiedzieć, kiedy materiał jest gotowy do obróbki – mówi. 

To właśnie intuicja, oparta na latach doświadczeń, pozwala mu osiągnąć perfekcję w tworzeniu konstrukcji, które przetrwają pokolenia. Nie ma tutaj drogi na skróty. Błędy, które się zdarzają, są częścią procesu kształtują każdego mistrza.

Prace zduna Waldemara Miłka

i

Autor: Zdun Waldemar Miłek/ Archiwum prywatne

Wyjątkowe zdobienia. 40 ryb, tradycyjne wzory i historia wielkich sani

Zdobienia kominków to dla Waldemara Miłka nadal ogromnie ważny element jego pracy — prawdziwa dusza całej konstrukcji. 

- Każdy piec musi opowiadać jakąś historię, dlatego staram się wprowadzić do niego coś osobistego – malunek, obrazek, a czasem powrót do tradycyjnego wzornictwa – mówi z pasją.

 Techniki zdobień, które stosuje, są  zróżnicowane.

- Pracuję pod szkliwem, na szkliwie, stosuję stemple, a także druk foliowy. Poznałem różnorodne rozwiązania, dzięki którym jestem w stanie wyrazić siebie w każdej pracy – wyjaśnia. Z czasem, zgłębiając tajniki zdobienia, zdun zaprzyjaźnił się z twórcami, którzy malują ręcznie kwiaty w stylu opolskim czy bolesławieckim, czerpiąc z tych tradycji pełną inspirację.

Wiele z jego prac to także efekty obserwacji natury i świata zwierząt. Jednym z bardziej oryginalnych pomysłów były zdobienia przedstawiające 40 różnych gatunków ryb czy namalowanie na piecu poszczególnych faz wzrostu mniszka leczniczego

Dla Miłka najbardziej wyjątkowym wyzwaniem było stworzenie projektu, którego zdjęciem niestety nie może się podzielić z szacunku do życzenia inwestora. Puśćmy więc wodze naszej wyobraźni. 

- Proszę sobie wyobrazić, że nad szerokim na dwa metry paleniskiem wznosi się scena z drewnianymi sześciometrowymi saniami, niczym te z czasów Wołodyjowskiego. Co więcej, do tych sań mogą wsiąść, aż cztery osoby – mówi z entuzjazmem.

Choć tego typu realizacje są rzadkością, Miłek nieustannie stara się dodać do każdej pracy coś wyjątkowego, co nada jej niepowtarzalnego charakteru.

- Mam nadzieję, że znajdą się klienci, którzy zechcą zamówić obraz na piecu, na przykład z portretem ukochanego psa. To jest dla mnie wyzwanie, ale też wielka radość móc tworzyć coś naprawdę personalizowanego – podsumowuje.

Prace zduna Waldemara Miłka

i

Autor: Zdun Waldemar Miłek/ Archiwum prywatne

Ile kosztuje wybudowania tradycyjnego pieca?

Wydawałoby się, że w dobie pomp ciepła, inteligentnych systemów grzewczych i nowoczesnych technologii, tradycyjne piece zdunów powinny tracić na znaczeniu. Jednak doświadczenie Waldemara Miłka wskazuje na coś zupełnie innego. 

Wciąż jest miejsce na unikalne, ręcznie wykonane piece, które nie tylko ogrzewają, ale i stanowią wyjątkowy element dekoracyjny. Z jakimi to się wiąże kosztami? Określenie ceny pieca nie jest prostą sprawą, ponieważ na finalny koszt wpływa wiele czynników – od wyboru materiałów, przez stopień skomplikowania projektu, aż po czas potrzebny na jego realizację.

- Rozważając piec z pełną personalizacją, należy mówić o kwotach rozpoczynających się od 15 tysięcy złotych. W tej branży nie ma górnej granicy cenowej – wszystko zależy od projektu, a więc wyobraźni klienta, użytych materiałów i detali. Chodzi o to, by stworzyć coś, co będzie naprawdę unikalne i dostosowane do potrzeb użytkownika – podkreśla rzemieślnik.

Mimo nowoczesnych alternatyw tradycyjne piece wciąż przyciągają tych, którzy szukają nie tylko ciepła, ale także oryginalnego dodatku do swojego domu. A prace Waldemara pokazują, jak ogromna tkwi w nich wartość.

Piece zduna Waldka. Zdjęcia

Przeczytaj także: Drewno ze starych chat. Inni przeznaczają je na opał, a Piotr tworzy wyjątkowe dzieła

Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE
Rozmowa Muratora: Jaką technologię budowy domu wybrać?
Murator Google News (desktop)
Źródło: W Afryce odkrył swoje artystyczne powołanie. Historia zduna Waldemara