„Natura jest elementem mojej tożsamości” – wyznaje Maria, mama 5 dzieci, tworząca ceramikę inspirowaną dziką przyrodą

2026-03-04 13:06

Maria, artystka i założycielka pracowni Chwast Art, z powodzeniem łączy artystyczną pasję z pełnoetatową rolą mamy pięciorga dzieci. Wraz z mężem Jarkiem prowadzi rodzinną działalność, której fundamenty opierają się na fascynacji naturą. Artystka tworzy ceramikę inspirowaną dzikimi roślinami i tajemniczym światem owadów.

Z miasta na wieś. Wyczekany powrót do korzeni

„Ze wsi jesteś, na wieś wrócisz” – mówi stare przysłowie, które doskonale oddaje decyzję Marii o przeprowadzce z aglomeracji do niewielkiej miejscowości. Artystka przez długi czas mieszkała w dużych miastach m.in.: Krakowie, Poznaniu czy finalnie we Wrocławiu, co oczywiście miało swoje plusy. Jednak nie ukrywa, że od zawsze tęskniła za bliskością natury. 

Nocne niebo oświetlone gwiazdami, cisza, świeże powietrze, zapach ziemi i roślin, wszechobecna zieleń, śnieg, świetliki, pianie kogutów, dzikie polne kwiaty, dźwięk traktorów i kombajnów - tego wszystkiego próżno szukać w mieście.

Artystyczne wykształcenie i fascynacja rosyjską ceramiczką. Tak wyglądały początki Chwast Art 

Maria swoją artystyczną drogę rozpoczęła jeszcze przed poznaniem obecnego męża, na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Był to czas pełen wyzwań, ale i pięknych wspomnień. Studiowanie w małopolskiej stolicy było jej marzeniem, jednak rzeczywistość okazała się trudniejsza, niż się spodziewała. Jako samotna mama, przeprowadziła się ze swoim niespełna 3-letniem synem do nowego miasta, gdzie nie znała nikogo. Jednak pomimo przeciwności, studia okazały się przełomowym momentem w jej życiu. 

- Poznałam tam wiele wspaniałych ludzi, którzy bardzo otworzyli mi oczy na świat. Jednocześnie utwierdziłam się w tym, że droga, która idę, jest właściwa, mimo że bardzo niepewna – wspomina. 

W trakcie studiów odkryła ceramikę, która zyskała szczególne miejsce w sercu artystki, a jednym z jej najbardziej inspirujących odkryć była rosyjska ceramiczka Julia Smirnova z JLV Ceramics. 

- Absolutnie zachwyciłam się wzorami, które malowała. To było wrażenie, które pozostało ze mną na długo i sprawiło, że również zapragnęłam tworzyć - wyjaśnia i dodaje:

Ceramika łączy w sobie żywioły: ziemię, wodę i ogień. Już samo to kojarzy się z czymś monumentalnym i nieprzewidywalnym, mocnym. I tak w rzeczywistości jest. Jednak z drugiej strony jest też subtelna, krucha, delikatna. Chyba właśnie ta dwoistość rzeczy jest fascynująca. Przechodząc przez proces powstawania ceramiki, namacalnie można doświadczyć transformacji materiału.

Gdy po latach Maria postanowiła poświęcić się tej dziedzinie, jej pierwsze kroki były pełne eksperymentów niczym proces nauki chodzenia u dzieci. Należało opanować techniki pracy z masami ceramicznymi, malowania, dobierania farb, szkliw, a także przeszkolić się z obsługi sklepu internetowego, dotarcia do klientów i organizowania wyjazdów na targi. 

Wraz z mężem Jarkiem, musieli doskonalić się również w zabezpieczaniu swoich produktów w trakcie transportu, by dotarły do klientów w nienaruszonym stanie. 

- Kilka razy zdarzyło się, że naczynia zostały potłuczone. To są momenty, w których nie wolno się poddawać, a szukać rozwiązań. Na szczęście takich sytuacji nie było wiele, kilka na około tysiąc wysłanych paczek. Jestem dumna, że finalnie udało nam się znaleźć sposób pakowania, który jest w 99% ekologiczny. Wszystko pakujemy w papier, jedynie koszulki do etykiet są z folii.

Dla małżeństwa prowadzenie działalności to nieustanny wymóg szkolenia się nie tylko z zakresu ceramiki, ale również zarządzania biznesem.

-  Własna firma to ciągłe lekcje i nauka, na wielu płaszczyznach. A nie tylko, jakby się to mogło z pozoru wydawać, proste malowanie kubeczków – podsumowuje.

W pracowni Marii - Chwast Art

i

Autor: Maria Łukawiecka-Sak/ foto: Agnieszka Chmielewska/ Archiwum prywatne

"Natura jest elementem mojej tożsamości"

Maria, chociaż dorastała w miastach, posiada głęboką więź z naturą, która swoje korzenie ma w dzieciństwie spędzonym na wsi. 

- Odkryłam, że tematy związane z przyrodą, szczególnie tą dziką, są elementem mojej tożsamości. Od najmłodszych lat miałam z nią kontakt, a wspomnienia wakacji z dzieciństwa wciąż we mnie żyją. Pamiętam, jak jechałam z tatą traktorem, by skosić trawę na łące ręczną kosą, a potem wracałam na przyczepce, pełnej ściętych roślin. Zapach świeżo skoszonej trawy, błoto, piasek, zupy błotne i hot dogi z szyszek - to była moja codzienność - opowiada. 

Dziecięca radość z przebywania na wsi, zapach skoszonej łąki i wspólne chwile na świeżym powietrzu – to wszystko staje się dla niej namiastką świata, który chce dać swoim dzieciom. Tak naprawdę w dużej mierze powrót na wieś wiąże się z chęcią przekazania im tych samych wartości i doświadczeń, które towarzyszyły jej w młodości.

Fakt, że artystka spędziła wczesne dzieciństwo na polach, łąkach, w sadach i ogrodach ma swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w jej twórczości.  

- Polne rośliny są ze mną od zawsze i bardzo doceniam ich siłę i upór. Są wszędobylskie, uparte, potrafią rosnąć wszędzie i w każdych warunkach. Można nazwać je przyjaciółmi pszczół, mają wiele zastosowań leczniczych, a ich natrętne usuwanie nie sprzyja przyrodzie. Na szczęście w ostatnich latach ich walory są coraz bardziej zauważane i omawiane.

Jednak nie tylko dzika roślinność dominuje w pracach Marii. Artystka wraz z mężem biologiem odkryła na nowo piękno i siłę przyrody ukrytą w owadach, które dziś przenosi na ceramikę, tworząc unikalne wzory pełne życia i energii.

- Jeśli chodzi o owady, to dla mnie zupełnie nowy świat, który odkrywa przed nami mój mąż. Zanim go poznałam, owady były tylko "robalami". Jako biolog, Jarek uwielbia owady i wprowadza nasze dzieci w ten fascynujący świat. Z jego pomocą zaczęliśmy dostrzegać ich ogromną rolę w ekosystemie.

Przeczytaj także: Ceramika inspirowana naturą. Monika tworzy misy, wazony i… umywalki w kształcie żółwi!

Mama na pełny etat w pracowni. Jak wygląda proces twórczy Marii?

Zarządzanie własną firmą i pełnoetatowa rola mamy piątki pociech to codzienne wyzwanie, które Maria przyjmuje z otwartymi ramionami. Jej dzień zaczyna się od obowiązków domowych: prania, gotowania, sprzątania oraz spędzania czasu z dziećmi – od spacerów aż po wspólne zabawy.

Pracownia artystki ożywa głównie wieczorami i nocami. Gdy dzieci zasypiają, zaczyna się proces twórczy. Maria zajmuje się głównie zdobieniem naczyń biskwitowych, które zamawia u innych ceramików. Po odebraniu gotowych półproduktów zdobi je swoimi wzorami, szkliwi i ponownie wypala. 

Cały proces wymaga ogromnej precyzji i cierpliwości – każdy etap, od lepienia po ostatni wypał, musi być starannie zaplanowany. W przeciwnym razie jedna pomyłka może zniweczyć długotrwałą pracę. 

- Ceramika wymaga czasu i uważności. Jeżeli na przykład przeoczę moment wyciągania naczynia z formy albo nie zabezpieczę odpowiednio ulepionej pracy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że pęknie, przez co wielogodzinna praca może pójść na straty – wyjaśnia.

Wszystko to odbywa się w rytm życia rodzinnego. Łączenie pracy zawodowej z byciem mamą to nie lada wyzwanie, ale Maria podchodzi do tego z pełną determinacją.

- Nie będę koloryzować, jest to trudne. Mało snu, dużo zaległości, wiele rzeczy, które chciałabym zrobić, a na które teraz zwyczajnie nie mogę sobie pozwolić. Jednocześnie muszę podkreślić, że to mój wybór. Zawsze chciałam posiadać dużą rodzinę, zajmować się ceramiką, mieć swój ogród i dom. Dużo chcę, ale obecnie przyświeca mi motto „zrobione, jest lepsze od doskonałego!”. Dlatego musiałam się nauczyć odmawiać i czasem odpuszczać.

W pracowni Marii - Chwast Art

i

Autor: Maria Łukawiecka-Sak/ foto: Agnieszka Chmielewska/ Archiwum prywatne

Siła tkwi w rodzinie. Jaki plany na przyszłość snuje Maria?

Chwast Art (ig: chwast.art) to rodzinny biznes, który powstał dzięki pasji, talentowi i wzajemnemu wsparciu Marii i Jarka. Ich pracownia, choć mała, ma ogromny potencjał.

Maria, jako osoba odpowiedzialna za stronę artystyczną, zaopatrzenie, sklep i kontakt z klientami, poświęca się zdobieniu naczyń, które łączą funkcjonalność z estetyką. Jarek z kolei zajmuje się papierologią, logistyką i wyjazdami na targi oraz jarmarki, dbając o to, by każdy aspekt prowadzenia działalności przebiegał sprawnie.

Chociaż droga do założenia firmy nie była łatwa, dziś marka może pochwalić się solidnym fundamentem opartym na miłości do sztuki, wytrwałości i ciągłej nauce. 

Na pytanie o plany na przyszłość, właścicielka odpowiada z uśmiechem:

Jeszcze rok temu, kiedy spodziewałam się swojego piątego dziecka, plany miałam dwa: przetrwać i nie splajtować. Teraz chciałabym sama odlewać więcej naczyń i barwić masę na wiele kolorów. Jednak moim największym marzeniem jest zająć się robieniem płytek, mozaik i malowaniem ikon na drewnie łącząc to wszystko z ceramiką. To plan, który nie wyjdzie mi z głowy i serca, dopóki nie zostanie zrealizowany.

Oprócz artystycznych marzeń nie ukrywa, że ma również swoje przyziemne cele: 

- Chciałabym mieć własne kury, kozy i kamper – śmieje się.

Chwast Art to firma, która udowadnia, że można łączyć życie rodzinne z pasją do twórczości. Maria i Jarek potwierdzają, że dzięki połączeniu talentu, ciężkiej pracy i odrobiny marzeń można stworzyć miejsce z potencjałem. Z nadzieją patrzą w przyszłość, z nowymi planami i niegasnącym entuzjazmem do tego, co jeszcze przed nimi.

W rodzinnej pracowni. Zobacz zdjęcia

Murowane starcie
Dom – ekologiczny czy tradycyjny? MUROWANE STARCIE
Murator Ogroduje: Metamorfoza, Profix
Materiał sponsorowany
Materiał sponsorowany
Murator Google News (desktop)
Źródło: „Natura jest elementem mojej tożsamości” – wyznaje Maria, mama 5 dzieci, tworząca ceramikę inspirowaną dziką przyrodą