Stół lubię na surowo

Dom Marty Zasępy jest otwarty dla przyjaciół. Odbywają się w nim pokazy filmowe, wernisaże fotografii, ugniatanie gliny albo po prostu rozmowy przy sobotnim śniadaniu. Centrum tych wydarzeń jest drewniany stół między kanapą a kuchnią. Właścicielka za każdym razem inaczej nakrywa do stołu. Nie lubi nudy na przyjęciach.

Stół lubię na surowo
Stół lubię na surowo
Stół lubię na surowo

Stylową mieszankę i upodobanie właścicielki do czerwieni widać w kuchni na pierwszy rzut oka. Warto zwrócić też uwagę na nietypowe oświetlenie. Marta zrezygnowała z lampy nad stołem na korzyść ruchomych reflektorów na szynach okalających pokój. Dzięki nim można zmieniać natężenie i kierunek światła w zależności od sytuacji.

Mieszka z mężem Michałem na kameralnym osiedlu na warszawskim Żoliborzu. Po przekroczeniu progu wpada się wprost w przyjazną, jasną przestrzeń. Rzut oka na drewnianą podłogę, zabawne krzesła i okno na balkon obstawione buszem doniczkowych roślin przekonuje nas, że można się tu czuć swobodnie. To miejsce zaprasza do środka.

Moje Mieszkanie: Sama urządzałaś mieszkanie?
Marta Zasępa: Poprosiłam o pomoc architekta, ale wszystko robiliśmy razem - ja wiedziałam, czego chcę, a on - jak to zrobić i gdzie kupić. Miałam świadomość, że nie mogę poprzestać na jednym stylu, szybko by mi się znudził. Tu ciągle czegoś przybywa, coś wyrzucam. Mam sentyment do starych mebli i do drewna. Ale przecież polscy dizajnerzy projektują tak cudne i zabawne przedmioty. Dlaczego nie miałabym mieć jednego i drugiego?

Ocena: 0
Tekst: Karolina Klepacka Stylizacja: Ola Buczkowska Zdjęcia: Michał Przeździk

POLECANE ARTYKUŁY