Przemek pracuje w korporacji, Kasia pracowała, on w dziale handlowym, ona w marketingu (ostatnio przeniosła się do mniejszej firmy). Przez 10 lat to właśnie hotele były ich drugim domem, zarówno w pracy, jak i na wakacjach. Gdy zabrali do hotelu maleńką Zuzię, nie potrafili wstrzelić się w godziny posiłków, nie mówiąc już o wycieczkach - byli zbyt umordowani, by w nich uczestniczyć. – Co z tego, że hotel miał pięć gwiazdek, dziecku tych gwiazdek nie wytłumaczysz - śmieje się Kasia. Zbyt późno wyjdziesz z pokoju i możesz się pożegnać z dobrym miejscem blisko basenu. Ludzie rzucają ręczniki, zajmując co atrakcyjniejsze leżaki. Bez poczucia obciachu. Nie tworzą wspólnoty, bo w hotelu każdy jest anonimowym usługobiorcą. - Inaczej niż na kempingu, gdzie już pierwszego dnia poznajesz niemal wszystkich – mówi Kasia. W przyczepie kempingowej Zuzia śpi jak zabita. Z apetytem... nadal bywa różnie, ale generalnie dziecko wybiegane i wybawione jest znacznie łatwiejsze w obsłudze.

Wnętrza przyczepy urządzone są nowocześnie, wygodnie i domowo. Zobaczcie galerie zdjęć.