Nie zawsze w mieszkaniu musi być oddzielny przedpokój. W bardzo małych wnętrzach można zrezygnować z przedpokoju i powiększyć o jego metraż przestrzeń dzienną lub dodać wnętrzom światła i przestrzeni. Brak wydzielonego przedpokoju nie jest wadą i coraz częściej pojawia się w aranżacji wnętrza. Kiedy nie mamy wydzielonego przedpokoju, otwierając drzwi wejściowego od razu wchodzimy do pokoju. Dla jednych takie rozwiązanie to zaleta, dla innych nie do przyjęcia. Kiedy warto zrezygnować z przedpokoju?

Zbyt mały przedpokój

Przedpokój niedoświetlony, otoczony kilkoma parami drzwi, przypomina poczekalnię. Zmniejsza przestrzeń salonu, sypialni, kuchni czy łazienki. W długim, wąskim, pozbawionym wnęk, nie sposób pomieścić szaf.

Więcej światła w przedpokoju

Aby wprowadzic do przedpokoju swiatło i przestrzeń, można wyburzyć lub „przesunąć” ściany, powiększyc otwory drzwiowe, zrezygnować z podziału pokoi dziennych, przenieść część garderobianą w inne miejsce. Warto spojrzeć na plan mieszkania i zaprojektować nowy układ funkcjonalny, stworzyć np. w przedpokoju aneks kuchenny, bibliotekę czy pokój dzienny.

Przedpokój w wersji mini

Przedpokój w minirozmiarze lub przeładowany szafami nie jest zbyt reprezentacyjny. Otwarcie na salon to dobry sposób na podniesienie jego rangi oraz lepsze wykorzystanie przestrzeni. Intuicyjnie kieruje gości w stronę salonu, zaprasza do mieszkania. Gdy zaaranżujesz go na podobieństwo pokoju dziennego, zastosujesz tę samą kolorystykę i zabudowę meblową, hol zyska na urodzie, wnętrze wyda się większe. Pamietaj tylko, by tuż przy drzwiach znalazły się wieszaki i lustro.