Gdy cztery lata temu z fotografem i stylistką  odwiedziliśmy Annę Adamską-Makowską i Krzysztofa Makowskiego oraz ich dzieci, mieszkali w rodzinnym domu Ani, zajmując 125-metrowe piętro. To
było ich miejsce na ziemi, ale Ania żartem dodała, że jeśli zmienią lokum, zaproszą nas na kolejną sesję…

Nowe marzenia

– To był przypadek – mówi Ania, prawnik z zawodu, prezes Expo-Łódź. – Siedząc na plaży w Jastrzębiej Górze i przeglądając Facebook, natknęliśmy się na post o ruszającym programie „Mieszkanie na strychu”. Łódź, jako lider rewitalizacji w Polsce, oddawała mieszkańcom strychy do zaadaptowania na mieszkania. Zelektryzowała nas ta wiadomość. W naszym mieszkaniu robiło się nam coraz ciaśniej i zaczęliśmy rozglądać się za czymś większym. Wypełniliśmy wniosek i… udało się! Spełniliśmy wszystkie kryteria i uzyskaliśmy największą liczbę punktów, co zaowocowało otrzymaniem lokalu!

Wielki remont

– Projekty podziału strychu na pomieszczenia i wnętrz to moja inwencja twórcza – śmieje się Ania – którą architekt przelał na papier.  W pierwszej kolejności zajęliśmy się dachem, dociepliliśmy go pianką poliuretanową i wykończyliśmy deskami z odzysku ze starej łódzkiej fabryki. Część z nich poszła też na podłogi. Zwoziliśmy je przy -14°C, miały po 4-5 metrów długości i trzeba było je wnosić na trzecie piętro! To był wyczyn niemal akrobatyczny! Wstawiliśmy również 14 okien dachowych. To tylko próbka tego, co się działo, ale warto było się potrudzić. Dziś jest tu nasz dom!