Kaśka urodziła się na Pomorzu, ma tu swój rodzinny ukochany dom, ale jej dziadków, po których odziedziczyła to miejsce, przygnała tu wojenna i powojenna zawierucha. Dziadek Stanisław Dmochowski stracił majątek rodzinny Jeleniec w okolicach Lublina, a babcia Alicja – podwarszawski dwór Bodzanówek, gdzie wyrastała na damę i utalentowaną pianistkę. Młode małżeństwo przyjechało na Pomorze niedługo po wojnie, bo Stanisław jako inżynier rolnik otrzymał tu posadę dyrektora Stacji Hodowli Roślin. Dostał przydział na mieszkanie w dużym domu z 1936 roku – byłej plebanii, a właściwie pastorówce kościoła ewangelickiego.

Tajemniczy transport

Nikt nie wie, jakim sposobem babci Alicji udało się przewieźć do Osiek wszystkie meble, fortepian i całą skrzynię zdjęć z Bodzanówka. Przez wojnę przetrzymali je sąsiedzi, a ukochany fortepian, na którym babcia kiedyś ćwiczyła, przygotowując się do Konkursu Chopinowskiego, tymczasowo wylądował w pobliskiej szkole. Od śmierci babci Alicji (zmarła pięć lat temu w wieku 92 lat) w Osiekach rządzi jej wnuczka. Postanowiła zachować wszystkie pamiątki po dziadkach.

Herbatka międzypokoleniowa

Jest tu mnóstwo rzeczy, które dla Kasi były po prostu od zawsze, np. pruszkowski serwis z porcelitu z lat 60., w którym dziadkowie codziennie parzyli i pili herbatę. Do dzisiaj doskonale się spisuje. Ale Kasia nie chciała, żeby dom wyglądał jak skansen czy muzeum, więc mądrze połączyła tradycję z nowoczesnością, zestawiając starocie z nowymi prostymi i wygodnymi meblami przede wszystkim z IKEA. Dzisiaj razem z Dagmarem mieszkają głównie na piętrze. Na parterze urządzili dwa apartamenty, które można wynająć na wakacje. Zgadnijcie, jak je nazwali? Oczywiście Jeleniec i Bodzanówek!