Zbigniew Horbowy. Światło w szkle. Jeden z ostatnich wywiadów z wielkim twórcą

Zbigniew Horbowy
Autor: Krzysztof Pachurka/Ośrodek Dokumentacji Sztuki ASP we Wrocławiu Proj. Zbigniew Horbowy. Kieliszki lata 80. i 90., szkło sodowe. Właściciel: ASP im. E. Gepperta we Wrocławiu.

Zbigniew Horbowy (1935-2019), wybitny projektant szkła unikatowego i użytkowego udzielił wywiadu magazynowi Dobre Wnętrze w roku 2018. Z profesorem Horbowym rozmawialiśmy o tęsknocie za hutą, pracy nad premierową kolekcją „Horbowy Nowa Era” i sekretach warsztatu – pladerkach w szkle antico, kieliszkach z ciągnioną nóżką i tajemniczym odcieniu silver smoke.

Profesor Zbigniew Horbowy zaprosił ekipę magazynu „Dobre Wnętrze” do swojego domu, gdzie udzielił nam wywiadu. Willa profesora nie była jednak naszym pierwszym przystankiem w Polanicy-Zdroju. Ze Zbigniewem Horbowym, jego małżonką Krystyną i przyjaciółmi spotkaliśmy się najpierw w restauracji, w której wnętrzach pamiętających lata 70. XX w., gdy polanicka Huta Szkła Artystycznego „Barbara” pracowała pełną parą, nasi rozmówcy powrócili do najlepszych czasów polskiego szkła. Przy stole zebrał się zespół dawnych współpracowników profesora, którzy po blisko dwudziestu latach przerwy pracowali z mistrzem nad kolekcją „Horbowy Nowa Era”. Ekipa „Dobrego Wnętrza”, w której jedni już są po uszy zakochani w szkle vintage, drudzy u progu zakochania, z zachwytem słuchała szklanych historii. – Tym palcem uruchamialiśmy Barbarę – wskazując mały palec prawej ręki, profesor wspominał początki polanickiej huty.

Zbigniew Horbowy
Autor: Krzysztof Pachurka/Ośrodek Dokumentacji Sztuki ASP we Wrocławiu Proj. Zbigniew Horbowy. Zestaw wazonów Fungi, lata 80. XX w. Właściciel ASP we Wrocławiu

W pracy nad swoimi projektami Zbigniew Horbowy ściśle współpracował z technologiem i cztero-, pięcioosobowymi zespołami wyspecjalizowanych hutników (bańkarz, dmuchacz, formiarz, majster, który wszystkiego dopilnowywał i zajmował się wykańczaniem szkieł). Od inżyniera Zbigniewa Tomaszewskiego, autora kilkuset receptur kolorów, usłyszeliśmy, że najważniejsze, by ze szkła „wyciągnąć” grę światła. Tylko w tym materiale można to osiągnąć. Najpiękniejsze szkło, zdaniem mistrza hutnictwa Leszka Kulawiaka, powstaje, gdy hutnik nie używa żadnych narzędzi – jak najmniej przycinania i doklejania. Najważniejsze, by podążać za szkłem, za jego naturą. Dyskusje trwały w najlepsze, gdy wzrok profesora zatrzymał się na stojącej przed nami butelce wody Staropolanka. – Tę buteleczkę projektowałem dla Krynicy – rzucił mimochodem. Każde z nas natychmiast zapragnęło zabrać ją na pamiątkę do redakcji. Zanim udaliśmy się do willi państwa Horbowych, by przeprowadzić wywiad, profesor rozbawił nas anegdotą z czasów budowy domu. – Wstaję, idę na budowę i widzę, że wiecha gotowa. „Trudno mi uwierzyć, że z tych kilku belek zbudowaliście cały dach” – mówię góralowi. On na to: „A widzicie, panie docencie, trzeba się było uczyć”.

Zbigniew Horbowy
Autor: Ośrodek Dokumentacji Sztuki ASP im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu Zbigniew Horbowy, I połowa lat 80. XX w. Fotografia z archiwum Ośrodka Dokumentacji Sztuki ASP we Wrocławiu

Zbigniew Horbowy (1935-2019) wybitny projektant szkła unikatowego i użytkowego. Twórca własnej szkoły wzorniczej, uważany za pierwszego polskiego designera (we współczesnym rozumieniu tego słowa). Projektował dla Huty Szkła Gospodarczego w Szczytnej, Pracowni Szkła Artystycznego „Inco” we Wrocławiu oraz współtworzonej przez siebie Huty Szkła Artystycznego „Barbara” w Polanicy-Zdroju, w której od 1975 r. jako kierownik artystyczny prowadził eksperymentalne studio projektowe. Profesor Zbigniew Horbowy, przez lata związany z macierzystą Akademią Sztuk Pięknych im. Gepperta we Wrocławiu, był jej pracownikiem naukowym, a w latach 1999–2005 rektorem. Swoje dzieła prezentował na kilkudziesięciu wystawach w Polsce i za granicą. Prace Zbigniewa Horbowego znajdują się w zbiorach muzeum w Liège oraz w wielu polskich, m.in. Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Ziemi Kłodzkiej w Kłodzku.

Iwona Ławecka-Marczewska: Jakie emocje wzbudziła w Panu praca nad nową kolekcją?

Zbigniew Horbowy: Projektując ją, chciałem, żeby miała pewną spójność. Myślę, że widać, że to jedna ręka robiła. Byłem zauroczony samą możliwością pracy, bardzo chętnie projektowałem, bo już kilka lat nie miałem dostępu do huty. Kolekcję udało się zrealizować i to jest największy sukces. Żeby powstała jakaś produkcja, muszą być spełnione trzy konieczne kryteria: koncepcja, technologia, wykonawstwo. Jeżeli któregoś z tych trzech czynników zabraknie, to produkcji nie ma.

Iwona Ławecka-Marczewska: Wróćmy do początków Pana kariery.

Zbigniew Horbowy: Przyjechałem do Szczytnej na praktykę. 59 rok. Oczywiście nic nie umiałem. Gdy pierwszy raz wszedłem na hutę, myślałem, że zemdleję. Jak w piekle, gorąco, a jednocześnie samo zjawisko fascynujące! Do huty chodziłem z radością, jak na wesele. Nie za biurko, tylko na halę, między hutników. O siódmej rano.

Iwona Ławecka-Marczewska: Jak w latach 60. zostawało się światowej sławy designerem?

Zbigniew Horbowy: Ogromny wpływ na moją pracę mieli klienci zagraniczni. Wysoki kurs dolara powodował, że kieliszki kosztowały kilkanaście groszy. Oni się bardzo szybko zorientowali, że źle na tym nie wyjdą. A ja robiłem rzecz niewybaczalną, której żaden szanujący się designer by nie zrobił. Projektowałem w obecności klientów. Kreślarka wykonywała wycinki, dawaliśmy je na tokarnię, w hucie już zespół pana Witkowskiego grzał piszczele. Gdy forma była gotowa, hutnicy dmuchali. Dwie i pół godziny od akceptacji koncepcji dziewczyna przynosiła ciepły dzbanek.

Iwona Ławecka-Marczewska: Francuzów zachwyciło szkło antico. Metoda produkcji powstała dość nietypowo?

Zbigniew Horbowy: Ówczesny minister wydał zarządzenie, że w wyrobie może być określona liczba pęcherzyków powietrza. Mówimy o nich pladerki. Sześć pladerek to dla szklarza nieszczęście. Ale 666 – dynamit! Wojowałem z hutnikami, by te pęcherzyki uzyskać. Jak banieczkę posypie się sodą i przybierze drugą warstwę szkła, to ono się nie utrzyma – robiłem im wykład. A pani Malicka, nasza ukochana sprzątaczka, woła: Ja, panie, dałabym Ixi [popularny proszek do prania]. Tak zaczęły się prace nad tą metodą.

Iwona Ławecka-Marczewska: Które z form i kolorów swoich szkieł lubi Pan najbardziej?

Zbigniew Horbowy: Czy ja wiem? Pierwsze kieliszki z ciągnioną nóżką. Muszę przynieść kieliszek, by wyjaśnić zasadę. Dmucha się najpierw czarkę, trzeba ją zrobić odpowiednio, by miała taką końcóweczkę, nagrzewa się ją i ciągnie. Wówczas nie ma łączenia między czarką a nóżką. Dziś to już nie jest żadna sensacja, wtedy była. Takie kieliszki w kolorze silver smoke, srebrzystodymnym, są moją wizytówką. Myśmy w Polanicy, Szczytnej mieli najpiękniejsze kolory w Polsce. I to wszystko zaprzepaściliśmy.

Iwona Ławecka-Marczewska: Czy widzi Pan szanse na odrodzenie szkła artystycznego w Polsce?

Zbigniew Horbowy: Bardzo chciałbym wierzyć, że to możliwe, ale czarno to widzę. Zniszczyliśmy huty, wytępiliśmy hutników, nie ma szkół, które ich szkoliły. A jak nie ma hutników, nie ma ręcznej produkcji. Ja się czuję człowiekiem spełnionym. Robiłem to, co lubiłem, i to miało jakiś sens. Pracowałem na uczelni, pracowałem w hucie. Już nie chcę pracować, ale odżyłbym, gdybym miał dostęp do huty.

Zbigniew Horbowy
Autor: Krzysztof Pachurka/Ośrodek Dokumentacji Sztuki ASP we Wrocławiu Proj. Zbigniew Horbowy. Wazon z kolekcji Fungi, lata 80. XX w. Właściciel ASP we Wrocławiu

Nad kolekcją „Horbowy Nowa Era” profesor Zbigniew Horbowy zaczął pracować w 2017 r., po blisko 20 latach od zakończenia pracy zawodowej. Znalazły się w niej prace, które nawiązują do jego poprzednich dokonań, projekty nowe i te, których realizację profesor „odkładał na później”. Powstawanie kolekcji stało się pretekstem do wyjątkowego spotkania z dawnymi współpracownikami z huty Barbara: Zbigniewem Tomaszewskim, twórcą wszystkich formuł kolorystycznych szkła selenowo-kadmowego wykorzystywanych przez projektanta, mistrzem hutnictwa Leszkiem Kulawiakiem (pomagał studentom profesora w realizacji prac dyplomowych), topiarzem Janem Kasprowiczem i grawerem Arturem Gajczakiem.

Zbigniew Horbowy
Autor: Krzysztof Pachurka/Ośrodek Dokumentacji Sztuki ASP we Wrocławiu Proj. Zbigniew Horbowy. Kieliszki lata 80. i 90. XX w., szkło sodowe. Właściciel ASP we Wrocławiu

Podziękowania dla Pana Krzysztofa Pachurki i Ośrodka Dokumentacji Sztuki Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu za udostępnienie zdjęć do publikacji.