Rose Seidler House
Autor: serwis prasowy Sydney Living Museums MOTYLE I MURALE Mural na tarasie zaprojektował i wykonał Harry Seidler, zainspirowany podróżą do Brazylii. Przeszklenie oddziela tę przestrzeń od salonu po prawej, w ścianie z muralem jest wejście do sypialni. Na wprost – klatka schodowa. Krzesła „Butterfly”, proj. Jorge Ferrari-Hardoy, 1935 r.

Osobliwość w buszu. Zwiedzamy Rose Seidler House

2021-12-06 9:36 MMG

Prostopadłościenna bryła tego domu zdaje się lewitować. Gdy w 1950 r. ta osobliwość pojawiła się na granicy buszu, z pobliskiego Sydney przyjeżdżały ją oglądać tłumy ciekawskich. Pionierski w architekturze Australii projekt jest autorstwa Harry’ego Seidlera, czołowego modernisty południowej półkuli.

Wahroonga to jedno z przedmieść australijskiego Sydney, w języku Aborygenów znaczy „nasz dom”. Brytyjskim kolonizatorom nie udało się wykarczować całego buszu na tych terenach. Dom Rose i Maxa Seidlerów (austriackich Żydów, którzy opuścili kraj po jego aneksji przez III Rzeszę w 1938 r.) stanął z dala od innych ludzkich siedzib, w otoczeniu rosłych drzew, na niewielkim wzgórzu z widokiem na jeden z najstarszych parków narodowych Australii, Ku-ring-gai Chase.

Rose Seidler House
Autor: serwis prasowy Sydney Living Museums W NAPIĘCIU Drzwi frontowe znajdują się na parterze, pod nawisem piętra. Rampa prowadzi z ogrodu na taras pierwszej kondygnacji. Prostopadłościenna bryła, jak założył architekt, kontrastuje z przyrodą, miękko opadającym wzgórzem, giętymi konarami drzew. Powstaje napięcie między naturą a dziełem człowieka.

To pierwszy australijski projekt Harry’ego Seidlera, 25-letniego syna właścicieli. Harry wcześniej pracował u boku Marcela Breuera w Nowym Jorku, był zagorzałym modernistą, i gdy matka poprosiła go o projekt domu, przywiózł architektoniczną dobrą nowinę na najmniejszy kontynent.

Rose Seidler House
Autor: serwis prasowy Sydney Living Museums KONIKI POLNE Murowany z kamieni komin w salonie kontrastuje z lekkością nowoczesnego wnętrza. Umeblowano je dwoma konikami polnymi – fotelami „Grasshopper” (proj. Eero Saarinen, 1946). Schemat kolorystyczny pomieszczeń wzorowany był na pracach Josefa Albersa, którego uczniem w Harvardzie był Seidler.

Zgeometryzowana, przeszklona, wkomponowana we wzniesienie, ale jednocześnie niemal wisząca nad ziemią bryła zbulwersowała Sydney. Pisano o niej dużo i tak wielu ludzi przychodziło jej się przyglądać, że zmęczona ich obecnością Rose Seidler musiała uciekać z domu na weekendy. Budynek z 1950 r. był pierwszym bauhausowskim przedsięwzięciem w architekturze Australii. Seidler złamał wszystkie niepisane zasady obowiązujące projektantów domów jednorodzinnych w Sydney, długo nie mógł od urzędników wydobyć zgody na budowę.

Rose Seidler House
Autor: serwis prasowy Sydney Living Museums KAMIEŃ I SKLEJKA Jadalnia sąsiaduje z kuchnią, ma własne wyjście do ogrodu, a od salonu dzieli ją masywna bryła kominka. Krzesła ze sklejki to model „LCM” z 1946 r., projekt Charlesa i Ray Eamesów, stół to najprawdopodobniej projekt Harry’ego Seidlera (wykonanie Paul Kafka).

Dom jest bokiem odwrócony do drogi, z każdego pokoju można wyjść na zewnątrz, w każdym pomieszczeniu (poza kuchnią i łazienką) przeszklenia sięgają od podłogi do sufitu. Radykalny jest również układ wnętrza. Strefy nocną i dzienną można rozszerzać na bawialnię czy taras. Brak też tradycyjnych ścian, które zastąpiono ruchomymi przegrodami, co umożliwiało swobodną zmianę funkcji. Młody Seidler zaraz po ukończeniu budowy otrzymał kilka kolejnych zleceń i nie wrócił już do Stanów Zjednoczonych. W 1988 r. przekazał dom organizacji Historic Houses Trust z przeznaczeniem na muzeum.

Rose Seidler House
Autor: serwis prasowy Sydney Living Museums ALE MODEL W latach 50. była to jedna z najlepiej wyposażonych kuchni w Australii. Miała łatwe do czyszczenia blaty i fronty, młynek do mielenia odpadów, najnowsze modele lodówki, piekarnika, zmywarki, wentylator wysysający powietrze na zewnątrz, elektryczny mikser.

Rose Seidler House, 71 Clissold Road, Wahroonga, Australia, dostępny w niedziele, sydneylivingmuseums.com.au

Tekst ukazał się w miesięczniku Dobre Wnętrze 04/2021. Więcej: dobrewnetrze.urzadzamy.pl

NOWY NUMER

Lutowe „Dobre Wnętrze″ to terapia kolorem – feerią barw rozpala zmysły, podnosi poziom szczęścia w organizmie i dodaje otuchy, że wiosna tuż tuż.

Kup dostęp od 1 zł
Dobre Wnętrze – Luty 2022