Spod ręki mistrzyni - rozmowa z Hanną Lachert

2020-02-07 12:45
W domu Hanny Lachert
Autor: Jakub Pajewski Pięciu na jednego. Krzesła z podłużnymi otworami w oparciach i stół w jadalni są autorstwa projektantki. Podobnie komoda. Wszystkie narożniki miękko zaokrąglone. Zestaw uzupełnia artdecowska lampa

Współpracowała ze słynną Spółdzielnią „Ład”, zaprojektowała meble, które dziś są ikonami powojennego wzornictwa. Hanna Lachert, autorka setki wnętrz – sklepów Cepelii w całej Polsce, hotelu i przychodni katowickiego Spodka, opowiada nam o swoich doświadczeniach oraz o dwupiętrowym domu na Saskiej Kępie w Warszawie, który zaprojektowała dla syna i jego rodziny.

Dobre Wnętrze: Spotykamy się w domu Pani syna na warszawskiej Saskiej Kępie. To bardzo przemyślany projekt, na który złożyły się lata doświadczeń. Jakie więc były początki?

Hanna Lachert: W 1946 r. rozpoczęłam studia na Wydziale Architektury Wnętrz warszawskiej ASP. Podczas studiów pracowałam jako kreślarka u znanego architekta profesora Jana Bogusławskiego. Robił rysunki mebli np. do Belwederu, w skali 1:10, a moim zadaniem było rozrysowanie ich w skali 1:1. U Bogusławskiego nauczyłam się zawodu meblarza, projektanta, kreślarza.

DW: Pierwsza Pani praca po studiach?

H.L.: Po dyplomie otrzymałam od ministra kultury i sztuki zaproszenie do Pałacu Kultury i Nauki. Na miejscu spotkałam grono moich profesorów i dostałam do zaprojektowania całe piętro z biurami zarządu Pałacu, czyli pokoje do pracy, sekretariaty, sale konferencyjne. Termin oddania projektu był bliski, więc szybko zebrałam zespół ludzi, którzy na akord kreślili ze mną po nocach. Za projekt dostałam nagrodę, jednak nie został on zrealizowany, bo zabrakło pieniędzy i biura zarządu umeblowano w Centrali Handlu Przemysłu Drzewnego. Natomiast ten projekt i nagroda otworzyły mi drogę do kolejnych zleceń.

Cały wywiad z Hanną Lachert przeczytasz w marcowym numerze Dobrego Wnętrza!

Kup miesięcznik DOBRE WNĘTRZE w naszym sklepie>>>