Zakupy na targu staroci: co i za ile?

Udane zakupy na targu staroci zaczynają się w domu. Zacznij od chwili namysłu: czy idziesz szukać konkretnej rzeczy (wazonu na stół, kubeczka do kolekcji albo brakującej do kompletu łyżeczki), czy też po prostu chcesz się rozejrzeć. Jeśli oczekiwania masz względnie sprecyzowane, wynotuj sobie szczegóły – jeśli chcesz ozdobić wybraną ścianę obrazem, zapisz jej wymiary, którą chcesz ozdobić obrazem, weź próbkę tapety z pokoju, do którego szukasz zasłon, albo zdjęcie kredensu z jadalni, jeżeli szukasz do niej pomocnika.

Bez względu na to, czy szukasz czegoś konkretnego, czy nie, musisz określić, ile pieniędzy chcesz i możesz wydać na zakupy. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że za ładny czy ciekawy, ale bynajmniej nie niezbędny ci drobiazg wydasz zbyt wiele – a wtedy zamiast tygodniami cieszyć się z zakupu, już po paru dniach będziesz go żałować. Nie warto!

Warto natomiast pamiętać, że o ile antyki z oferty domów aukcyjnych to często bezcenne unikaty, o tyle wśród staroci poszczególne typy czy wzory mebli czy lamp, a już zwłaszcza naczyń i sztućców, były kopiowane przez licznych wytwórców. Zamiast więc płacić wygórowaną cenę, lepiej uzbrój się w cierpliwość – i upatrzonego cacka szukaj u innego sprzedawcy albo... w internecie.

Zakupy na targu staroci: wyceniają i towar, i klienta

Kolejna sprawa, o którą powinieneś zadbać przed wyjściem na zakupy na pchlim targu, to odpowiedni wygląd. Pamiętaj, że to nie jest miejsce na drogie buty i ubrania, kosztowne zegarki, wykwintną biżuterię. Na targu staroci ceny mają charakter umowny – sprzedawcy wyceniają nie tylko towar, ale i klienta. Temu, który prezentuje się skromniej, może zgodzą się opuścić kilkanaście czy parędziesiąt złotych; kto wygląda na zamożnego, na pewno zapłaci więcej.

Z tego samego powodu większe nominały warto przed rozpoczęciem zakupów rozmienić na drobniejsze. Bardziej wiarygodny w negocjacjach cenowych jest ktoś, kto z portfela wyciąga banknoty dziesięcio- czy dwudziestozłotowe, a nie setki i dwusetki. Trochę bilonu też się przyda, bo zwłaszcza utargowane ceny warto regulować odliczoną kwotą. Na marginesie, targi staroci podobnie jak wszystkie inne bazary, to tereny łowieckie złodziei – wypchany portfel to więc podwójnie zły pomysł.

Zakupy na targu staroci: jak szukać, jak negocjować cenę?

Na targu staroci raczej omijaj duże stoiska, a przynajmniej nie szczędźmy uwagi tym małym. Pierwsze należą do zawodowych handlarzy, tam więc raczej nie znajdziemy okazji cenowych. Co więcej, słabiej zorientowanemu w temacie klientowi potrafią sprzedać za grube pieniądze bubel. Z kolei na najmniejszych straganikach często można spotkać różne interesujące przedmioty, niejednokrotnie oferowane przez dotychczasowych właścicieli – nie zawsze świadomych wartości tych drobiazgów, z reguły też gotowych dać klientowi mniejszy czy większy upust.

Sam zakup upatrzonej perełki rozegraj jak wojskowy strateg i tajny agent w jednym. Przede wszystkim nie okazuj entuzjazmu, a poza tym udawaj niewiedzę. Zanim zapytasz o cenę starocia, który rzeczywiście cię zainteresował, weź do ręki kilka innych rzeczy. A gdy już sięgniesz po figurkę, filiżankę, lampkę albo książkę, która naprawdę chcesz mieć – pytaj o nią niby od niechcenia. Nie zdradzaj się ani z tym, że ta rzecz ci się podoba, ani z tym, że znasz się na rzeczy. To secesja? Powiedz, że lubisz barok. Barok? Wspomnij o secesji. Pasjonat w tym wypadku zapłaci drożej niż ignorant.

I wreszcie: targuj się. Jeśli upatrzony przedmiot ma jakieś wady, w uprzejmy sposób zwróć na nie uwagę – i grzecznie zaproponuj niższą cenę. Możesz też powiedzieć, że kupiłbyś tę rzecz, ale nie stać cię na wydatek wyższy niż tyle a tyle złotych. Jeśli te próby negocjacji nie poskutkują, udaj, że chcesz się jeszcze zastanowić. Jest szansa, że w tym momencie sprzedawca zaoferuje ci zniżkę.