Twórcą marki, której – starym i do dziś żywym zwyczajem – udzielił swego nazwiska, był Daniel Swarovski. Senior rodu wytwórców kryształu pochodził z ojczyzny szkła ołowiowiego, czyli z Czech. Urodził się i dorastał w niewielkiej wiosce w Górach Izerskich, gdzie ze względu na korzystne warunki naturalne (łatwy dostęp do niezbędnych surowców, jak zwłaszcza piasek kwarcowy i czysta woda, a także drewno do opalania pieców hutniczych) od średniowiecza rozwijało się hutnictwo szkła. Swarovski wychowywał się zresztą opodal Jablonca nad Nysą, w którym działa Jablonex – znany u nas zwłaszcza w latach PRL-u producent sztucznej biżuterii.

Daniel Swarovski na świat przyszedł jednak na długo przed tym, bo w roku 1862. W młodości był czeladnikiem u własnego ojca oraz u innych szlifierzy szkła. Następnie działał na własną rękę, stale poszukując sposobów na usprawnienie produkcji szkła kryształowego i podniesienie jakości wyrobów. Inspiracją dla Swarovskiego była m.in. wiedeńska wystawa elektryczna z 1883 roku, na której oglądał urządzenia skonstruowane przez Thomasa Edisona. Jednym z najważniejszych osiągnięć Swarovskiego – i kluczem do europejskiej, a potem światowej kariery marki – było wynalezienie elektrycznej maszyny do szlifowania szkła kryształowego, pozwalającej osiągnąć perfekcję w polerowaniu i rżnięciu kryształowych naczyń i ozdób.

Swą maszynę Daniel Swarovski opatentował w roku 1892, a już trzy lata później wraz z rodziną opuścił ojczyznę szkła kryształowego. Swoją manufakturę przeniósł do Wattens – niewielkiego miasteczka w austriackim Tyrolu. Z jednej strony chciał uchronić swój wynalazek przed skopiowaniem przez licznych w Czechach konkurencyjnych wytwórców naczyń kryształowych i biżuterii z kryształkami, z drugiej – pragnął zaprząc do pracy rozwijającą się w tym regionie energetykę wodną.

Cienie i blaski kryształów Swarovskiego

Firma Swarovski z dumą reklamuje się jako przedsiębiorstwo rodzinne. W zarządzie koncernu zasiada dziś Nadja Swarovski, praprawnuczka twórcy marki. Sto dwadzieścia temu zaś zastrzyk kapitału, który pozwolił Swarovskiemu rozwinąć zakład w Wattens, zapewnili mu powinowaci, Armand Kosman i Franz Weis. Tuż po opatentowaniu maszyny szlifierskiej Swarovski – a właściwie jeszcze Daniel Swartz, bo takie nazwisko nosił od urodzenia do 1895 roku – założył wraz z nimi spółkę pod nazwą Kosman, Swartz & Co. Z tego właśnie powodu pierwsze austriackie wyroby Swarovskiego sygnowane były znakiem K.S.&Co., później zastąpionym sygnaturą S.A.L. Znane nam dziś logo Swarovskiego – nazwa marki z emblematem kryształowego łabędzia – używane jest od roku 1988.

By dopełnić portretu Daniela Swarovskiego, warto wspomnieć, że w trudnych latach powojennych jak syna przygarnął Clausa Riedla, potomka zasłużonej rodziny czeskich wytwórców szkła, którego Sowieci po zajęciu Czech pozbawili i rodziny (jego ojciec, Walter Riedel, został zesłany na Syberię), i budowanego przez osiem pokoleń zakładu. Dzięki pomocy Swarovskiego marka szkła Riedel – dziś znanego z kieliszków, karafek i dzbanków do wina – mogła się odrodzić, tym razem w Austrii.

>> Riedel – kieliszki do wina z niezwykłą historią w tle >>

Z drugiej strony zarówno Daniel Swarovski, jak i jego liczni krewni w latach 30. i 40. XX w. wspierali Hitlera – byli członkami nazistowskiej partii NSDAP (senior rodu nosił legitymację z numerem 6.181.200). Umiejętnie zacieśnianym związkom z rządem III Rzeszy rodzina Swarovski zawdzięcza zresztą zarówno utrzymanie własności zakładów i przetrwanie kryzysowych lat przedwojennych oraz wojennych (dość powiedzieć, że w świetle dokumentów w marcu 1944 roku w firmie Swarovski było ok. 1200 pracowników przymusowych), jak również wejście z impetem w epokę powojenną. Nim bowiem zbiedniali Europejczycy znów zaczęli kupować kryształowe cacka, Swarovski czerpał dochody m.in. z produkcji szkieł optycznych, uruchomionej ok. 1940 roku na potrzeby Wehrmachtu.

Kryształy Swarovskiego dziś

Daniel Swarovski zmarł w roku 1956, firma rozwija się dalej. Jej oferta wyrobów ze szkła ołowiowego – znanego jako szkło kryształowe – jest niezwykle bogata. Szeroko słyną figurki Swarovskiego – postaci głównie zwierząt wykonane z niezrównaną precyzją z kryształu bezbarwnego lub kolorowego. Swarovski kojarzy się nam jednak również z biżuterią kryształową (pod własną marką firma wytwarza ją od 1965 roku), ponadto z dodatkami do ubrań, jak torebki czy... obudowy telefonów komórkowych wysadzane kryształkami. Swarovski to też na równi kryształowe żyrandole oraz szkła kontaktowe i okulary. Austriacka firma dostarcza też ok. ¾ kryształków montowanych w odblaskach stosowanych na polskich drogach.

W naszym kraju Swarovski (m.in. ze względu na stosunek cen wyrobów do polskich zarobków) postrzegany jest jako marka luksusowa. Sprzyja temu stosowany przez firmę model sprzedaży – oferowanych wyłącznie w eleganckich monobrandowych butikach, których jest w Polsce kilkanaście. Inaczej rzecz się ma w zamożniejszych krajach Europy; dla przykładu w samej tylko Brukseli znajdziemy paręnaście sklepów firmy Swarovski. Kryształy tej marki to jednak wyroby z wyższej półki nie tylko ze względu na cenę – przede wszystkim z uwagi na najwyższą jakość: wyjątkową czystość szkła i precyzję szlifu. Co więcej, jest zasługą właśnie firmy Swarovski, że szkło kryształowe, dawniej traktowane jako imitacja kryształu górskiego (w żyrandolach kryształowych) lub diamentu (w biżuterii), stało się materiałem atrakcyjnym i cenionym.

Kryształowe Światy Swarovskiego – muzeum inne niż wszystkie

Na koniec warto dodać, że swe stulecie – obchodzone w roku 1995 – firma Swarovski postanowiła uczcić, otwierając w Wattens Swarovski Kristallwelten (pol. Kryształowe Światy Swarovskiego), rodzaj muzeum, czy raczej wystawę kryształów, inspirowaną gabinetami osobliwości. W kilkunastu salach projektu André Heller oraz Briana Eno, Niki de Saint Phalle'a, Susanne Schmögner i Paula Seide'a oglądać możemy m.in. zwierciadlaną kopułę zbudowaną z 590 lusterek, kryształowy teatr, a także imponujący i rozmiarami, i blaskiem największy na świecie (300 tys. karatów) szlifowany kryształ ze szkła ołowiowego.

Cały ten baśniowy świat, którego bram niezwykły zielony gigant o oczach z kryształów Swarovskiego (na zdjęciu w galerii) robi na zwiedzających rzeczywiście wielkie wrażenie – i przyciąga nieco tylko mniej turystów niż Pałac Schönbrunn, najpopularniejszy zabytek Austrii.