Kredensem pierwotnie nazywano charakterystyczne dla dawnych pałaców i dworów pomieszczenie służące do przechowywania zastawy stołowej, sztućców, serwet i obrusów. Tu także wykańczano potrawy przed zaserwowaniem ich gościom – układano na półmiskach czy tacach oraz dekorowano, trunki zaś rozlewano do kieliszków. Ta rola kredensu była szczególnie istotna w tych siedzibach szlacheckich i magnackich, w których – ze względu na towarzyszące gotowaniu intensywne zapachy – kuchnia zlokalizowana była w odrębnym pawilonie.

Dość szybko nazwa kredensu przeszła z pomieszczenia na skrzynię lub szafę – mebel do przechowywania naczyń, bielizny stołowej, a także kosztownych w dawnych wiekach produktów spożywczych w rodzaju cukru, przypraw korzennych, herbaty i kawy. Tego rodzaju kredensy, przeznaczone do mniejszych przestrzeni, za to na ogół bogato dekorowane, są protoplastami mebli, które dziś pod tą nazwą znamy.

Stare kredensy: od skrzyń do mebli dwuczęściowych

Warto zwrócić uwagę, że w toku rozwoju historycznego kredensy przyjmowały kilka różnych postaci. Najstarszą – średniowieczną – była wspomniana już skrzynia zamykana wiekiem. Kolejnym, późnośredniowiecznym stadium rozwoju kredensu stał się ustawiony na nóżkach mebel skrzyniowy z drzwiczkami – szafa lub szafka. Na przestrzeni wieków tego rodzaju kredensy otrzymywały dekorację malarską lub snycerską zgodną ze zmieniającymi się gustami, nieraz bardzo bogatą.

Kredens przeznaczony wyłącznie do przechowywania i eksponowania naczyń w epoce renesansu i później przybierał postać otwartego mebla skrzyniowego z półkami (o konstrukcji analogicznej do regału); istniała też forma pośrednia – z zamykanym dołem. Z niej właśnie wyrósł klasyczny kredens w naszym współczesnym rozumieniu –  typ mebla zestawionego z dwóch szafek: dolnej z dwojgiem lub trojgiem litych drzwiczek, górnej otwartej lub oszklonej.

Antyczny kredens – nie tylko z naczyniami

Stare kredensy - antyki - dostępne na rynku polskim to przeważnie meble dziewiętnasto- i wczesno dwudziestowieczne, skrojone na miarę mieszczańskich i potrzeb, i przestrzeni. Zróżnicowanie dwu części tych mebli, a także znaczna nieraz liczba szuflad i szufladek oraz półeczek towarzyszących szafce nadstawki, służyło w tych kredensach pomieszczeniu wszystkich jadalnianych utensyliów – od bielizny stołowej, przez porcelanę i szkło, po kawę, herbatę, wybrane trunki oraz świece i zapałki.

Warto jednak pamiętać, że bogactwo półeczek i szufladek w eklektycznych i historyzujących kredensach XIX-wiecznych inspirowane było bezpośrednio analogicznymi rozwiązaniami stosowanymi w wielu meblach barokowych. Z drugiej jednak strony, rozpowszechnienie kredensów uniwersalnych zatarło pamięć o dawnej (charakterystycznej nie tylko dla szlachty – także dla mieszczaństwa) zrozumiałej zresztą tendencji do rozdzielania ceramiki, sreber, obrusów oraz trunków, używek i przypraw. Stąd m.in. rozwiązania w rodzaju współczesnego barku.

We współczesnej polszczyźnie nie znajdziemy jednak nazwy dla mebla służącego do przechowywania wyłącznie porcelany, wyłącznie srebra albo wyłącznie bielizny stołowej. Z języków romańskich, z których wzięliśmy sam „kredens” (fr. crédence, wł. credenza), tych określeń nie zapożyczyliśmy. Wyjątkiem jest bufet (fr. buffet), wyodrębniany na równi z uwagi na formę (niska, przeważnie długa szafka skoordynowana stylistycznie z głównym kredensem), jak i funkcję (eksponowanie dekoracyjnych naczyń oraz prezentowanie potraw pozostających do wyboru gości, zwłaszcza zimnych przekąsek oraz słodkości).

Stare kredensy i bufety na polskim rynku

O czym już była mowa, na rynku polskim – przetrzebionym przez dwie wojny światowe oraz zniszczenia i zaniedbania epoki realnego socjalizmu, z drugiej jednak strony zasilonym przez przejęcie ziem zachodnich – niezwykle trudno o kredensy naprawdę stare. Jeśli się pojawiają, to importowane z Włoch, rzadziej z Francji i z Niemiec. Tego rodzaju kredensy barokowe i klasycystyczne, choć niepozbawione wdzięku oraz walorów historycznych, najczęściej reprezentują formy raczej prowincjonalne – a i tak kosztują po kilkanaście, kilkadziesiąt tys. zł. Za kredensy antyki pochodzące od mistrzów snycerki w tym czy innym domu aukcyjnym lub w galerii antyków zapłacimy zaś tyle, co za dobry samochód.

Nie brakuje natomiast najróżniejszych mebli neostylowych – kredensów i bufetów historyzujących, eklektycznych, także neoklasycystycznych. Zróżnicowane pod względem i rozmiarów, i nasycenia formy ornamentem (kredensy eklektyczne potrafią wręcz zdumiewać nagromadzeniem płaskorzeźb, gzymsów podpartych kolumnami i pilastrami, tralkowanych balustradek zamykających półki oraz sterczyn i zwieńczeń!). Ceny w sprzedaży internetowej zaczynają się od 2 tys. zł, choć mebel naprawdę interesujący i wyróżniający się na tle wielu podobnych, a także zachowany w dobrym stanie lub po konserwacji zachowawczej (meble pokryte nowym lakierem zostawmy ludziom o niskiej świadomości) to wydatek rzędy 4-7 tys. zł.

Relatywnie dużo jest też dobrze zachowanych neorokokowych kredensów i bufetów w stylu Ludwika Filipa oraz mniej lub bardziej interesujących (tzn. pochodzących z pracowni wyższej lub niższej klasy) kredensów i bufetów secesyjnych. Pojedynczy kredens lub kredens w parze z bufetem w zależności od klasy wykonania kupimy za 2-3 tys. zł (prowincjonalny kredens secesyjny lub filipowski nawet za 1,5 tys.).

Mniej na rynku jest dobrych, naprawdę starych kredensów biedermeierowskich, a także wysokiej klasy kredensów art deco. I pierwsze, i drugie bywają importowane z Zachodu; kosztują podobnie – po 3-4 tys. zł. W meble z początku XIX wieku na ogół jednak trzeba jeszcze trochę włożyć – trudno tu o obiekty w doskonałym stanie zachowania. Importowane meble art deco skutecznie kuszą nabywców znakomitą kondycją (w większości są oferowane już po renowacji) – i to mimo że różnią się stylistycznie od mebli krajowych (polskie art deco posługiwało się formami bardziej powściągliwymi; formy pośrednie między secesją a art deco były u nas wytwarzane krócej niż we Francji, w Anglii czy w odległych Stanach Zjednoczonych).

Warto na koniec dodać, że dobrym interesem jest kupowanie całych kompletów jadalnianych – kredensu z bufetem i mniejszą szafką zwaną pomocnikiem oraz rozkładanym stołem z krzesłami. Komplet mebli do jadalni w stylu Ludwika Filipa, eklektyzmu lub secesji będzie nas kosztował od 4 do 8 tys. Tu jednak na ogół nie obejdziemy się bez pomocy konserwatora mebli i tapicera, dlatego przed podjęciem decyzji o zakupie warto skonsultować ze specjalistą zakres niezbędnych prac i ich łączny koszt. Nie wydawajmy też większych pieniędzy na masowo przywożone z Niemiec, Holandii i Francji mniej lub bardziej udane współczesne kopie mebli XVII- i XVIII-wiecznych. Antyczny kredens czy choćby stary kredens to lepsza lub gorsza, ale lokata kapitału. Współczesny mebel stylizowany to po prostu wydatek.