„Ten zegar stary gdyby świat…” – myślimy na widok imponujących rozmiarów zegara podłogowego w efektownej szafie bogato dekorowanej snycerką. W Polsce jednak niemal wyłącznie w muzeach zobaczyć można autentyczne zegary XVII- czy XVIII-wieczne. Te, które zdobią polskie domy, to przeważnie realizacje neobarokowe, eklektyczne lub secesyjne z końca XIX lub z pierwszych dekad XX stulecia. W Polsce, dodajmy, zegarów podłogowych przybyło po ostatniej wojnie. Niemcy uciekający z tzw. Ziem Odzyskanych często po prostu zostawiali je w opuszczanych domach – podobnie jak większość mebli.

Dzięki rozwojowi w II połowie XIX wieku już nie rzemiosła, a przemysłu stolarskiego, tego typu efektownych szaf powstało dużo. Dużo też – mimo dwóch wojen światowych – zegarów do dziś się zachowało. Nietrudno także o sprawnie działające, bo niewyeksploatowany na przestrzeni zaledwie stu lat mechanizmy. Jeśli jednak mamy tego typu zegar w domu, co parę lat koniecznie wezwijmy zegarmistrza, aby skontrolował zegar, wymienił zużyty smar, a w razie potrzeby dokonał niezbędnych napraw.

Ile kosztuje antyczny zegar?

W zależności od rozmiarów i walorów dekoracyjnych zegary podłogowe, o jakich tu mowa, kupimy w cenie od 2 do ok. 5 tys. złotych. Zdecydowanie tańsze są stuletnie zegary ścienne i zegary bufetowe (na aukcjach internetowych w dużym wyborze już od kilkuset złotych). Od 5 tys. zł zaczynają się ceny sprowadzanych z Francji XIX-wiecznych zegarów klasycystycznych w oprawach figuralnych ze złoconego brązu; za najstarsze i najbardziej efektowne zapłacimy nawet kilkadziesiąt tys. zł. Szukać ich warto zwłaszcza w sklepach z antykami albo w komisach zegarmistrzowskich. Obiekty te są zbyt kosztowne, aby ryzykować zakupem np. zegara z poważnie uszkodzonym mechanizmem.

Zdecydowanie tańsze, a niepozbawione wdzięku są prowincjonalne niemieckie zegary rokokowe i biedermeierowskie – do kupienia w Polsce nawet za kilkaset złotych. Kluczem do niskiej ceny i tu jest relatywnie duża liczba nieźle zachowanych antyków z tej grupy. Tych obiektów warto szukać na aukcjach internetowych czy na giełdach antyków – ze względu na skalę wydatku ryzyko rozczarowania jest tu mniejsze.

Warto kupować zegary w stylu art deco – i podłogowe, i ścienne, i bufetowe. Ich elegancka, zarazem klasyczna i nowoczesna forma sprawia, że doskonale wpisują się zarówno w stylowy, jak i całkiem prosty wystrój wnętrz. Zegary w stylu art deco można jednak traktować i jako lokatę kapitału – te w starannie wykonanych oprawach o interesującej formie na pewno nie stracą na wartości, mogą tylko zyskać. Atrakcyjnych ofert warto szukać w internecie.

Antyczne zegary z... PRL-u

Wśród ofert internetowych, w sklepach ze starociami i na pchlich targach nietrudno o mechanicznego radzieckiego majaka z połowy XX wieku w staroświeckiej oprawie z kryształu albo klasycznej, ze złoconego metalu. Tego typu zegary kupimy już po sto czy dwieście złotych. Tanio, bo niewiele w nich uroku – chodzą cicho (nie tykają) ani nie biją. Lepszym rozwiązaniem może być prosty zegar biurowy albo stacyjny z lat 40. czy 50. – z widocznym wahadłem lub bez (oba typy prezentujemy w naszej galerii zdjęć). Jego prosta forma, w której dostrzeżemy reminiscencje stylu art deco zdominowane jednak przez bauhausowski funkcjonalizm, wprowadzi do nowoczesnego wnętrza nutę nostalgii. Koszt to od kilkuset do półtora tysiąca zł.

Nieco tylko drożej od majaka na aukcji internetowej, na targu staroci albo w specjalistycznym sklepie z powojennym designem (powstaje ich coraz więcej – na tę tendencję na rynku warto zwrócić uwagę!) kupić możemy zegary współczesne w charakterystycznych obudowach z lat 60. czy 80. XX wieku. W naszej galerii zdjęć zobaczyć można m.in. zegar w drewnianej oprawie pochodzący z epoki Gierka. Niejednemu z nas przed laty podobny odmierzał długie godziny lekcyjne i zawsze zbyt krótkie przerwy. Dziś – po latach nie tyle nawet zapomnienia, co odrzucenia – to proste wzornictwo  na nowo ukazuje swą urodę, a przy tym na wielu twarzach ciepły, pełen nostalgii uśmiech.