W Warszawie Agata jest zaganianą bizneswoman w szpilkach i z komórką przy uchu. Warmińska Agata nosi dżinsy i nie wie, gdzie odłożyła telefon – ale to nieważne, bo i tak trudno w tym miejscu o zasięg.
Moje Mieszkanie: Styl Twojej kuchni chyba sam się narzucił?
Agata: Chciałam podkreślić autentyczność  tego miejsca, unikając dosłowności.
M.M.: Ładnie połączyłaś stare z nowym.
Agata: To nie było trudne. Cegły to przecież naturalny budulec stajni, grzechem byłoby je zasłonić. Dzięki nowoczesnym sprzętom zaś mam czas na inne przyjemności…
M.M.: A wszystko doprawione Orientem.
Agata: Malowane skrzynie w kogutki byłyby zbyt oczywiste, a ja mam w sobie ducha przekory. Zdecydowałam się na meble kolonialne, które zawsze lubiłam.
M.M.: Najważniejszy mebel?
Agata: Mahoniowy stół pochodzący z Indii. Sądząc po certyfikacie, ma ponad 150 lat. Jemy przy nim na co dzień i biesiadujemy z przyjaciółmi. Czasami jest moim miejscem pracy.
M.M.: Masz dużo oryginalnych rzeczy. Jak do Ciebie trafiły?
Agata: Większość pochodzi z Warmii. Znajomi stąd wiedzą, że zbieram dawne przedmioty użytkowe. Chcę je ocalić przed zniszczeniem. Dużo podróżuję po Polsce. Przy okazji odwiedzam wiejskie targi albo sklepiki ze starzyzną. Bywa, że chodzę po złomowiskach...
M.M.: Szukasz konkretnych rzeczy?
Agata: Skąd. Trudno nawet nazwać mnie kolekcjonerką. Musi mnie coś zachwycić, ale też szkoda mi starych przedmiotów, które kiedyś służyły człowiekowi, a teraz odchodzą w niepamięć. Drewniany przyrząd do robienia masła z zeszłego wieku przyniósł mi znajomy Warmiak. Dla niego to była tylko bezużyteczna skrzynka, zawalidroga. Nie jest piękna i trudno powiedzieć, że zdobi kuchnię, lecz dla mnie to szansa ocalenia przeszłości i historii tego regionu. A szczerze mówiąc, nawet nie wiem,jak się fachowo ów przedmiot nazywa.
M.M.: To jest maselnica. A Twoja pasja do starych sztućców?
Agata: Mam do nich słabość – w mojej kolekcji jest ponad 250 sztuk. Raz na jakiś czas wyjmuję je ze skrzyni i poleruję, wyobrażając sobie sytuacje i zdarzenia z przeszłości z nimi w roli głównej. To taki mój rodzaj medytacji…