Izabella Różańska skończyła filmoznawstwo. Doświadczenie zawodowe zbierała, pracując w korporacji, prowadząc agencję reklamową i restaurację. Teraz swój czas poświęca mężowi Michałowi i synkom bliźniakom Stasiowi i Jasiowi oraz domowi.
Moje Mieszkanie: Czy naprawdę od dziecka chciałaś mieć własny dom?
Bella: To prawda. Gdy już zdecydowałam się na budowę, zapisałam swoimi marzeniami kilka kartek drobnym maczkiem (nie umiem rysować) i zaniosłam je do architekta.
M.M.: Jaki miał być Twój dom?
Bella: Taki jak widzisz. Pełen światła, otwartych przestrzeni, dzieci i zwierząt.
M.M.: Zaplanowałaś też kuchnię?
Bella: Miała być sercem domu i jest nim.
M.M.: Nie widzę, żebyś kolekcjonowała naczynia kuchenne czy porcelanę – tak jak inne nasze bohaterki.
Bella: Nie jest tak, że niczego nie gromadzę, ale nie lubię natłoku rzeczy, wolę pięknie eksponować pojedyncze przedmioty. Bardzo cenię przestronność, więc o nadmiarze
nie może być mowy. Dziesiątki dzbanków, waz, półmisków to nie dla mnie.
M.M.: Co Cię urzeka?
Bella: Przedmioty rękodzielnicze. Obcowanie z nimi to luksus i przyjemność. Miseczka wytoczona na kole garncarskim czy wydłubana w drewnie budzi emocje, a co zostało zrobione w tysiącach sztuk – nie.
M.M.: A pamiątki z podróży, mówiłaś, że są ważne...
Bella: Zawsze przywozimy piękne unikatowe przedmioty, np. miedziane rondelki z Dubaju, które można
zobaczyć w MM przy przepisach Michała. W identycznych podano nam pyszną kolację w pakistańskiej restauracji.
M.M.: Jaki styl jest Ci szczególnie bliski?
Bella: Lubię łączyć różne rzeczy, styl nie ma dla mnie znaczenia, ważniejszy jest nastrój, jaki wnoszą przedmioty do wnętrza. Po naszym domu chyba widać, że bliskie nam są prowansalskie klimaty.
M.M.: Cenisz rękodzieło, ale czy sama potrafisz też coś zrobić?
Bella: Och, robię mnóstwo rzeczy: maluję, tapiceruję, przerabiam. Zresztą moje dokonania można zobaczyć
na blogu Bellaiblizniaki.blogspot.com.