Dominika mieszka w Lubaniu, prześlicznym miasteczku na Dolnym Śląsku. Ten region jest prawdziwym zagłębiem dawnej kultury materialnej. Mnóstwo tu sklepów z antykami,argów staroci. Nasza bohaterka jest najlepszą klientką tych ostatnich.
Moje Mieszkanie: Patrząc na Twój dom, mam wrażenie, że zbierasz wszystko.
Dominika: Wszystko, co mi się podoba! Nie kupuję rzeczy drogich. Wiem, co i za ile można zdobyć. Dlatego ważne jest, żebym miała poczucie, że to właśnie okazja. Wyszukiwanie ich jest dla mnie najbardziej ekscytujące.
M.M.: Skąd taka pasja, czy to rodzinna tradycja?
Dominika: Podobno mój pradziadek miał tendencję do zbierania wszystkiego – może mam to po nim? Wynika to też z miłości do klimatów, które kojarzą mi się z ciepłym dzieciństwem. Siedząc przy kaflowym piecu, słuchałam stukania maszyny Singer, na której babcia szyła dla mnie sukieneczkę, i zajadałam rogaliki z różaną konfiturą. Zapach tych wspomnień jest we mnie do dziś. Swoim zbieractwem dążę do stworzenia takiego klimatu jak u babci. Uwielbiam swoją porcelanę w róże, ale nieważne są dla mnie sygnatury i manufaktury, tylko to, aby przetrwały wspomnienia.
M.M.: Jak żyje się w mieszkaniu tak zapełnionym dobrem wszelakim?
Dominika: Nikt z domowników nie narzeka. Każdy z nich ma swoją przestrzeń życiową urządzoną według swojego gustu i potrzeb. To, co widać na zdjęciach, to moje królestwo, w którym jestem szczęśliwa, więc ci, co mnie kochają także to polubili.
M.M.: Twoje szuflady są pełne obrusów, serwetek, koronek.
Dominika: Na widok koronek zawsze dostaję rumieńców! Mam naprawdę dużą kolekcję, dotykając ich, czuję się szczęśliwa. Tak, koronki to moja wielka miłość!
M.M.: Jesteś bezwzględna w pobielaniu wszystkich mebli. Czy czasem nie drgnie Ci pędzel zanurzony w białej farbie?
Dominika: Przy tak dużej liczbie bibelotów myślę, że jest idealnym kolorem. Eksponuje i wycisza nadmiar rzeczy. Odkąd pamiętam, zawsze malowałam meble, np. nie mogłam znieść wyglądu meblościanki i to był mój sposób, aby mieć mebel inny niż wszyscy. Nie stać mnie było na takie stare meble, jakie sobie wymarzyłam, więc kupowałam zniszczone i je malowałam.
M.M.: Zdaje się, że polubiłaś ślady wieloletniego używania sprzętów. 
Dominika: Kiedyś moim celem było odnowienie mebla, nadanie mu nowego blasku – teraz coraz częściej zostawiam rzeczy takimi, jakimi są, by ocalić okruchy minionego czasu.