Nasza bohaterka studiowała pedagogikę specjalną i skończyła dwuletnią szkołę plastyczną. Przez kilka lat w pracy zawodowej łączyła doświadczenia z obu szkół, prowadząc zajęcia artystyczne z osobami niepełnosprawnymi. Po urodzeniu drugiego dziecka przez 10 lat zajmowała się głównie wychowaniem maluchów.
Moje Mieszkanie: Czy rzeczywiście przez tyle lat nie zajmowałaś się niczym innym poza domem i dziećmi?
Ewa: Oczywiście, że nie. Szukałam sposobów na zorganizowanie sobie przyszłego życia zawodowego. Wiedziałam, że nie wrócę
do pracy na etat. Chciałam mieć wszystko: zarówno czas dla dzieci, jak i ciekawe zajęcie.
M.M.: Od czego zaczęły się zmiany?
Ewa: Od wakacji w Danii. Pojechaliśmy ze znajomymi i dziećmi. Wróciłam zachwycona. Tam wszystko jest prześliczne, nie podejrzewałam, że Duńczycy są takimi estetami. Te cudowne sklepiki, malutkie, pięknie urządzone. Prawie w każdym można wypić kawę, zjeść ciastko (pyszne!).Myszkowałam w nich bez zmęczenia.
M.M.: I co dalej?
Ewa: Jeszcze wiele razy wracaliśmy do Danii, a we mnie dojrzewało marzenie o sklepiku
z pięknymi przedmiotami: ceramiką, zabawkami, rękodziełem. Już wiedziałam, jakie firmy chciałabym mieć, rozglądałam się
za nimi w Polsce. Ib Laursen, Krasilnikoff, Maileg. Niewiele osób o nich słyszało.
M.M.: Otworzyłaś sklep?
Ewa: Nie od razu. Najpierw mąż założył mi blog Mintyhouse.blogspot.com. Już miałam miejsce, gdzie mogłam dzielić się moimi pomysłami. Okazało się, że jest wiele osób, które są tego ciekawe. Po dwóch miesiącach otworzyłam Sklep.Mintyhouse.pl. Nazwy obydwóch przedsięwzięć wzięłam od miętowego koloru, który dominował w mojej kuchni.
M.M.: Dobrze jest mieć taki sklep?
Ewa: Tak, choć na początku nie jest łatwo. Nie jestem tylko sprzedawczynią, zależy mi na stworzeniu osobistego klimatu
w kontaktach z klientami. Chcę także pokazywać produkty w ciekawy sposób. Wróciłam do fotografowania, nauczyłam się cyfrowej obróbki zdjęć, a stylizowanie od dawna było moją pasją. To prawdziwa przyjemność. Do tej pory każdy sprzedany przedmiot pakowałam jak prezent, zależy mi, żeby nabywca miał przyjemność także podczas otwierania paczki ode mnie.
M.M.: A blog przydaje się przy takiej działalności?
Ewa: Bardzo. Mam dziennie wiele wejść. Mogę na nim promować sklep, pokazywać przedmioty we własnych aranżacjach. Także dzięki niemu poznałam fajne dziewczyny, z którymi utrzymuję pozawirtualny kontakt.