Bożena razem z mężem prowadzi firmę projektującą i propagującą budownictwo drewniane (Projektydomow. info.pl). Po sąsiedzku, w Istebnej otworzyła „Galerię Pod Aniołem”, gdzie wystawia rękodzieło miejscowych artystów.
Moje Mieszkanie: Kiedy mówisz o swoim domu, śmieją Ci się oczy.
Bożena: To prawda. Marzyłam o nim od dziecka, mieszkając tuż obok. Podobały mi się jego drewniane schody, na których siadywała ówczesna właścicielka. Wyobrażałam sobie, że kiedyś ja na nich przysiądę.
M.M.: Był Ci pisany?
Bożena: Dosłownie i w przenośni. Po latach, kiedy już byłam jego właścicielką, okazało się, że to dom moich przodków. Urodziła się w nim moja prababcia Anna i jej brat Jan Łysek – legionista i poeta, nazywany śląskim Tetmajerem.
M.M.: Niezwykła historia, a  przede wszystkim dowód na to, że to bardzo wiekowy dom.
Bożena: Stoi w tym miejscu ponad 180 lat. My dostosowaliśmy go do swoich potrzeb 12 lat temu. Najwięcej serca włożyliśmy w aranżację kuchni.
M.M.: Zręcznie połączyliście w niej tradycję z nowoczesnością.
Bożena: Jesteśmy dumni z historii domu, ale nie chcieliśmy mieszkać w skansenie. Mamy tradycyjny piec, na którym piekę
placki ziemniaczane, a obok nowoczesny piekarnik.
M.M.: A najważniejszy mebel?
Bożena: Nie będę oryginalna – stół. Lubię też świerkową witrynkę, odkupioną od sąsiada. Kiedyś była szafą na ubrania. Gdy zmieniliśmy jej front i wpasowaliśmy półki, stała się idealnym miejscem na moją porcelanę.
M.M.: Tylko białą?
Bożena: Zbieram tylko taką. Jeden kolor pozwala mi mieszać kolekcje i zawsze wszystko do siebie pasuje. Biel również  świetnie gra z kolorem drewna, dodaje mu świeżości, a nie odbiera ciepła. Na moim stole białe lub écru są również serwety i obrusy
oraz kwiaty.
M.M.: Masz także słabość do koronek?
Bożena: Sąsiedztwo Koniakowa zobowiązuje, stąd szuflady pełne koronkowych skarbów, także z rodzinnych zasobów.