Szczerze mówiąc, nie planowałem kupować nowego mieszkania. Na to osiedle w Wilanowie zajrzałem z ciekawości. Mieszkałem niedaleko – opowiada Mariusz, kreator fryzur, właściciel Studia Fryzur Mariusz Szymojko, 33-latek o artystycznej duszy z talentem do projektowania wnętrz. Zauroczyły go aranżacja zieleni osiedla, piękny park, alejki. Spośród 20 dostępnych mieszkań wybrał 10 o mniejszym metrażu. Aż w końcu zdecydował się na 50 metrów kwadratowych. Lokum mieści się na parterze, ma ogródek, widok na zieleń, jest z dala od zgiełku.

Prezent na urodziny

– Decyzję o zakupie nowego M  podjąłem w lutym, trzy lata temu. Dokładnie w moje urodziny. I nie żałuję do dzisiaj – mówi właściciel. Oczywiście układowi lokalu brakowało sporo do ideału. Przedpokój był za ciemny, kuchnia – zamknięta, sypialnia – bez miejsca na garderobę. Mariusz postanowił to zmienić. Wyburzył zbędne ścianki. Otworzył kuchnię na salon. Wejście do sypialni przeniósł z holu do pokoju dziennego, a w nowo powstałym pomieszczeniu urządził wygodną nowoczesną garderobę. 

Bieg z przeszkodami

Wykończeniem mieszkania nie mogła się niestety zająć zaprzyjaźniona ekipa budowlana. Mariusz zatrudnił ludzi z ulicy, którzy nie do końca znali się na niektórych materiałach. – Przerósł ich na przykład beton. Nakleili na ścianę płyty, które kolejno zaczęły się odklejać. By je uratować, postanowiłem przymocować je w narożnikach śrubami. Moja wizja na tym nie ucierpiała, a efekt jest nawet bardziej industrialny. W sumie w pracach remontowych brało udział pięć ekip. To cud, że wszystko zakończyło się sukcesem – żartuje Mariusz.