Wszystkie babki Marcina

W mieście Wielkanoc nigdy ich nie cieszyła tak bardzo, jak teraz na wsi. Gospodyni nauczyła się piec drożdżowe baby, bo przecież nie wyobraża sobie przywożenia tu ciast z cukierni

Wszystkie babki Marcina
Wszystkie babki Marcina
Wszystkie babki Marcina
Wszystkie babki Marcina
Wszystkie babki Marcina

Po prostu wiejska chata. Ale za to stała na wzgórzu, z którego roztacza się widok na rozległą dolinę przeciętą wstęgą rzeki Kamiennej, opiekuńczo otoczona lasem. Dom na wsi długo wydawał się pomysłem nierealnym. Oboje byli zbyt zajęci pracą i wychowaniem dzieci. Marcin, pracownik firmy farmaceutycznej miał mało czasu na życie rodzinne. Magda w tym czasie kończyła studia ekonomiczne, z trudem godziła pracę i obowiązki domowe.

Przyszedł jednak czas na zmiany. Dziewczynki dorosły, a ich tata dojrzał do ważnej decyzji. Postanowił założyć własny biznes. Organizuje aktywny wypoczynek dla pracowników innych firm. Odkrywa dla nich uroki regionu i stara się dać im to, czego jemu samemu wcześniej zawsze brakowało - relaks. Sam wielki entuzjasta wycieczek krajoznawczych w ten sposób połączył pracę z pasją.

Magda i Marcin Leszczyniakowie od lat marzyli o miejscu takim jak to. Kiedy ich córki podrosły, mieli więcej czasu dla siebie i postanowili zrealizować swoje plany. Szukali domu na wsi, ale niedaleko od miasta. Znaleźli w Wojtyniowie na skraju Puszczy Świętokrzyskiej. Wyglądał skromnie.

O urządzaniu domu

Większość rozwiązań to ich własne pomysły. Pracy było dużo. Wymienili pokrycie dachu i przystosowali wnętrze do nowych funkcji. Powiększyli przestrzeń o poddasze, gdzie znalazło się miejsce na trzy sypialnie. Na dole połączyli dwa pokoje w amfiladzie, dzięki temu stworzyli pokój dzienny i jadalnię. Kuchnia otwarta na jadalnię z kominkiem to centrum wydarzeń. Latem życie toczy się na werandzie z cudownym widokiem na okolicę. Autorką wystroju wnętrz jest Magda, która ma gust i artystyczną wyobraźnię. Nic dziwnego, skończyła przecież liceum plastyczne. Jej rękę widać w każdym zakątku.

Kamila i Marta mają powód, aby w Wielką Niedzielę wcześnie wstać. Szykują jadalnię do śniadania. Najpierw jednak robią mały wypad do lasu po pierwsze oznaki wiosny – kwiaty, zielone trawy i gałązki. Dekorują nimi okno. Wystrój stołu jest trochę miejski, trochę wiejski. Obok wykwintnej porcelany stoją wystrugane z drewna ptaki, spod białej serwety z koronką wygląda mięsisty obrus w kwiaty. Za obrączki do serwetek dziewczęta wetknęły gałązki bazi.

Ocena: 0
Tekst: Berenika Ziemkiewicz Zdjęcia: Marcin Czechowicz

POLECANE ARTYKUŁY