Chociaż na przestrzeni wieku już kilka rodzin mieszkało w tym domu, dopiero my odnaleźliśmy w nim coś, co nas urzekło i zatrzymało na dobre (jak dotąd na 26 lat!) – mówią nasi bohaterowie. Postanowili się wprowadzić, zadbać o uroczego staruszka i przystosować go do swoich potrzeb. Nadali mu nowy charakter, zachowując ślady upływu czasu. Koncepcja umeblowania zaczęła się od fornirowanego stołu z targu staroci, do niego dobierane były pozostałe meble. – Oboje uwielbiamy historię, również w wystroju wnętrz, często odwiedzamy antykwariaty i pchle targi. To z nich pochodzi większość sprzętów i dodatków. – mówi Jola. Nowoczesne meble do nas nie pasują. Jedynie kuchnia i kanapy kupione zostały w IKEA.

(Z)życie z domem

Właściciele to zgrany tandem remontowo-dekoratorski. Wszystko w domu wykonali sami – od projektu przez robociznę do aranżacji. Remont odbywał się etapami na przestrzeni ćwierćwiecza. Była to olbrzymia, ciężka praca, ale też wspólna przygoda i świetnie spędzony czas. Część dzienna składa się obecnie z widocznej od wejścia jadalni połączonej z bardzo dużą strefą kuchenną oraz kącikiem wypoczynkowym przy zapiecku. Salon jest oddzielnym pokojem. Można z niego przejść do sypialni, a po schodkach – do pokoju dziecięcego. Kuchnia wcześniej stanowiła osobne mieszkanie. Jej przebudowa była ostatnim krokiem w metamorfozie domu. Centrum zajmuje teraz duża wielofunkcyjna wyspa z blatem, przeszkloną szafką i stołem. Umieszczona w strategicznym miejscu, przy wyjściu na taras, jest wymarzonym rozwiązaniem dla osób, które lubią prowadzić życie towarzyskie w malowniczym ogrodzie z dostępem do kuchni. Choć atmosfera jest prawdziwie wiejska, atutem lokalizacji jest wszechobecność przyrody przy niewielkiej odległości od miasta. Domownicy nie czują się odcięci od świata i w pełni korzystają z życia w swoim prywatnym sielskim raju.