Dom Izy, jej męża Dawida oraz córek Alicji i Joanny jest duży i był budowany metodą gospodarczą, co oznacza, że trwało to długo. – Od rozpoczęcia prac do przeprowadzki minęło sześć lat – wspomina Iza. – Byłam już tak zmęczona stanem wiecznej budowy, że nie miałam nawet ochoty przeglądać magazynów wnętrzarskich ani szukać inspiracji. Wybierałam w sklepach meble i dodatki bez emocji i przekonania, że „to jest to”. Dziś na podstawie doświadczeń i wiedzy dekoratorskiej wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że cała nasza czwórka kocha ten dom i lubimy tu spędzać czas.

Chwila dla siebie

Pewnego popołudnia cztery lata temu Iza zasiadła w ogrodzie z kawą, czymś pysznym do podjadania i laptopem. Trafiła na polski blog wnętrzarski, potem na drugi, potem na zagraniczny i… odpłynęła na kilka godzin!– Odkryłam, jak bardzo jest mi to bliskie, jaką radość sprawia mi oglądanie pięknych wnętrz, stylizacji, dekoracji – mówi Iza. – Z czasem podjęłam próbę przeniesienia tego świata do domu. Z jednej strony pojawiła się radość, że mogę poświęcić się czemuś poza pracą, a z drugiej były niedosyt i świadomość, ile cennych rzeczy mogłabym się nauczyć, gdybym ten świat wcześniej odnalazła!

My Love Shabby…

Wtedy też Izabela założyła blog (Myloveshabby.blogspot.com), na którym dzieli się z czytelnikami swoją pasją, tworzonymi własnoręcznie różnymi rzeczami do domu (np. lampy, meble). – Te drobne robię sama, w trudniejszych wspiera mnie mąż, dla którego prace remontowe nie mają tajemnic (wraz nieocenioną pomocą teścia wykończył sam wnętrza!). Kiedy zadaję mu pytania odnośnie do nowego projektu, zawsze z uśmiechem odpowiada: „Zrobi się!”.