Wybór padł na blok z lat 60. XX wieku. Głównie dlatego, że był z cegły, a nie tzw. wielkiej płyty. – Sprzedający zachwalał lokal jako „w dobrym stanie i w świetnej cenie” – śmieje się Magdalena. – Ja grzecznie potakiwałam, a w duchu myślałam, że czeka mnie remont-gigant, bo wnętrza kompletnie nie odpowiadały moim wyobrażeniom o wymarzonym mieszkaniu. I tak się stało!

Ruchome ściany

Magda nosiła w sercu wypieszczony obraz domu. Wszystko więc zaprojektowała sama. Prawie każda ściana została ruszona – niektóre wyburzono, niektóre dobudowano. Pojawiła się toaleta w miejscu drzwi do kuchni, przesunięto wejście do sypialni. – Chciałam mieć wspólną przestrzeń, dlatego na początek poszła ściana między salonem a kuchnią i holem. Dla podkreślenia łączności tych stref zdecydowałam się na jednakową podłogę z jasnych paneli. Kolorystyka aneksu też spaja go z częścią wypoczynkową w harmonijną całość. Pokój syna był przechodni, dlatego zaprojektowałam ściankę z przesuwnymi drzwiami. Dzięki tym zabiegom śmiałam się, że z 58 m2 zrobiło się co najmniej 60! Wygospodarowałam też część holu pod obszerne szafy. Potem już została czysta przyjemność – urządzanie wnętrz.  Zawsze marzyłam o kominku, więc stworzyłam jego atrapę. Zrobiłam ją sama z elementów zamówionych w internecie. Ustawiam w nim świece, najczęściej w lampionach marki Belldeco dla bezpieczeństwa. Ich blask sprawia, że wnętrze staje się przytulne i pełne uroku.  

Miks bieli i szarości

Właśnie te dwie barwy królują w tym domu. Zdaniem gospodyni biel jest uniwersalna i daje nieograniczone możliwości aranżowania wnętrz w różnych stylach. Jasne odcienie szarości zaś uspokajają wnętrze i powiększają je optycznie. Barwy te konsekwentnie wędrują przez mieszkanie (jedynie w pokoju Kuby spotkamy bardziej wyraziste kolory). – A inne, jak granat w salonie (poduszki) czy łososiowy róż w sypialni (narzuta), to jedynie drobne akcenty, bo lubię spójność kolorystyczną – dodaje na koniec Magdalena.