Przedtem mieszkali w Śremie i, jak mówią, byli zwykłymi mieszczuchami. Dobrze im się żyło w mieszkaniu w bloku, gdzie o nic nie musieli się martwić. Sławek jedynie co jakiś czas wspominał, że przed czterdziestką chciałby zbudować dom, ale Ania nie brała jego deklaracji zbyt poważnie. Jakiś czas potem kupili pod miastem działkę rekreacyjną, gdzie zaczęli spędzać większość wolnego czasu. Życie bliżej natury bardzo im się spodobało i szybko odkryli, że w niedzielne wieczory, kiedy zbliżał się czas powrotu do ciasnego mieszkania, rzedną im miny!

Od marzeń do czynów

Początkowo zamierzali kupić pod miastem małe siedlisko, ale któregoś dnia znajomy opowiedział im o działce inwestycyjnej na sprzedaż, usytuowanej kilkadziesiąt kilometrów od Śremu. Pierwsza myśl: za daleko. – Postanowiliśmy jednak sprawdzić ofertę. To był strzał w dziesiątkę! Do zakupu przekonała nas najbardziej banalna rzecz na świecie: nie widoki z okien czy bliskość jezior i skansenu Soplicowo, w którym kręcono Pana Tadeusza, a…  atrakcyjna cena – opowiadają.

Podobne oczekiwania

Ania zafascynowana jest skandynawską architekturą. – Podczas odwiedzin u naszych przyjaciół w Norwegii miałam wrażenie, że każdy z domów jest spełnieniem moich marzeń – opowiada. Sławkowi zaś bliskie są amerykańskie klimaty, rodem z westernu. Oczyma wyobraźni widział drewniany dom z dużą zadaszoną werandą, na której koniecznie stałby bujany fotel. Początkowo wydawało się, że ich projekcje są zupełnie skrajne. Kiedy jednak każde z nich rozrysowało na kartce swój wymarzony dom, okazało się, że myślą o tym samym, a ich plany różniły się jedynie… wielkością sypialni. – Z naszymi rysunkami udaliśmy się do architektów z Pracowni Nad Wartą Mazurczak & Owczarzak, by specjaliści nanieśli odpowiednie poprawki.

Sprawdzone rozwiązania

Aranżacją domu zajęła się Ania. Jak mówi, sprawę miała bardzo ułatwioną, ponieważ w poprzednim lokum, niczym na poligonie doświadczalnym, testowała, w jakim wnętrzu czują się najlepiej. Klimat z mieszkania postanowiła przenieść do nowego domu. Od początku wiedziała, że będzie w nim dominować biel, która dla niej jest ponadczasowa i uniwersalna. Znajomi żartują, że Ania najchętniej przemalowałaby na biało nawet polne kamienie. W nowym domu gospodyni postawila na materiały naturalne, przede wszystkim na drewno.