W cyklu Kocham mój dom prezentujemy ładne i przytulne wnętrza domu. 8 lat temu Aneta i Szczepan zaczęli szukać odpowiedniej działki pod budowę domu jednorodzinnego. Gdy zobaczyli TEN kawałek ziemi w malowniczej podwarszawskiej miejscowości, wiedzieli, że to będzie ich miejsce do życia.

Mój dom: energia z nieba

– I jeszcze nad działką były dwie tęcze! Zdecydowaliśmy się natychmiast – wspomina gospodyni. – Bo czy dom „Pod tęczą” może być nieszczęśliwy? Budowa domu ruszyła z kopyta, rozpoczęła się latem jednego roku, a latem następnego już się wprowadzaliśmy z półtorarocznym Szymonem. Byłam szczęśliwa, że tak szybko mogliśmy się cieszyć własnymi cdomem i piękną okolicą – opowiada. Od razu zabrali się do projektowania ogrodu, aby stał się przytulnym miejscem wypoczynku i bezpiecznym placem zabaw dla syna. Zakładając ogród starali się jak najlepiej wykorzystać atuty działki, między innymi zastany drzewostan i „krzewostan”. – Pracowaliśmy w pocie czoła, ale było warto: ogród szybko pięknie się zazielenił i zakwitł – mówi Aneta. – Potem każdego roku coś dosadzaliśmy, coś przycinaliśmy,no i bez końca pieliliśmy – śmieje się. Ogród jest zresztą pasją i męża, i moją. Wolne chwile spędzamy, pracując w nim (Szymek oraz czteroipółletnia Pola z zapałem nam pomagają) albo odpoczywając. Gdy tylko robi się ciepło, wystawiamy meble ogrodowe i nasze życie domowe przenosi się do ogrodu.

Wnętrza domu: diabeł tkwi w szczegółach

Szczepan jest perfekcjonistą, i to pracowitym. Anecie też nic nie brakuje. Sami zaprojektowali dom i urządzili wnętrza domu, większość prac wykonali własnoręcznie i z pomocą dziadka Franka. Gdy trzeba odświeżyć ściany lub zmienić ich kolor (Aneta uwielbia takie metamorfozy wnętrz) albo pojawia się konieczność jakiejś reperacji, decyzja zapada natychmiast i natychmiast dochodzi do realizacji zadania. Wyznają zasadę, że lepiej coś zrobić od razu i cieszyć się czymś nowym wnętrze domu niż odkładać wszystko na później. – Na szczęście mamy taki sam gust i podobne potrzeby – śmieje się Aneta. – Łatwo więc dochodzimy do porozumienia. Lubię zmiany, bo przearanżowanie wnętrza albo choć nowy mebel czy obraz dodają domowi skrzydeł. Staram się, by było u nas przytulnie i klimatycznie. Dekoruję dom zgodnie z porami roku. To podkreśla jego łączność z ogrodem, naturą. Wydaje mi się, że wtedy można bardziej cieszyć się wiosną i latem, a jesień i zima stają się mniej dokuczliwe.