Na jedną osobę przypada troszeczkę więcej niż 12 metrów kwadratowych. Kasia i Tomek wraz z synkami Tymonem i Leonem mieszkają w trzypiętrowym budynku na jednym z warszawskich osiedli. Urządzając swoje czterdzieści dziewięć metrów, najpierw skupili się na tak zwanej bazie: podłodze, drzwiach, wykończeniu ścian.

Po skandynawsku

Na podłogę wybrali drewno tekowe, olejowane, które znajdziemy niemal w całym mieszkaniu. Jedną ze ścian w kuchni podkreślili efektowną ceglaną okładziną, a przestrzeń między szafkami kuchennymi – modnymi płytkami firmy Ape Ceramica. W łazience i strefie wejścia zastosowali praktyczny gres.

Otwarci na zmiany

– Meble wybieraliśmy podczas szybkich wycieczek do IKEA – opowiada Kasia. – Wyszliśmy z założenia, że jeśli kupimy niezbyt drogie, będzie nam łatwiej się z nimi pożegnać, gdy zmieni się koncepcja wnętrza. Zależało nam też na tym, by można było je bez problemu przestawiać i by były wielofunkcyjne.

Harmonijne tony

Ściany są w kolorze bieli lekko złamanej szarością. – Początkowo miały być ciemniejsze, ale zabrakło nam odwagi – wyznaje właścicielka. Podłoga ma ciepły miodowy odcień. Do naturalnej barwy drewna i szarości dobrano jasne meble. Stonowana kolorystyka wystroju sprawia, że łatwo dodawać coś nowego. Wszystko pasuje. Co jakiś czas można zmieniać dekoracje – zasłony, poduchy, abażury – i cieszyć się odświeżonym wnętrzem.