Jojo od dzieciństwa była związana z Tatrami. Choć jej rodzina pochodzi ze stolicy, to właśnie tutaj Joanna spędziła pierwsze lata swojego życia. Potem regularnie wracała w te strony, by co roku w wakacje odpocząć od zgiełku miasta. Służyło jej tutejsze powietrze, malownicza sceneria i tempo życia znacznie wolniejsze od tego w Warszawie. Gdy dorosła, wyjechała do Ameryki, by studiować historię sztuki, lecz ostatecznie zajęła się „przyziemnymi sprawami” – remontami i renowacjami nieruchomości.

Podróż sentymentalna

Gdy po latach przyjechała z krótką wizytą do Polski, odżyły w niej wspomnienia beztroskiego dzieciństwa, wieczorów przy lampie naftowej i kuligów za saniami ojca. Poczuła silne pragnienie posiadania choćby kawałka ziemi pod Tatrami, by jak za dawnych lat spędzać tutaj przynajmniej część wakacji. Znajomi i rodzina pukali się w czoło, ale nie zważając na nic, kupiła dom w Łapszance. Początkowo miał być on tylko odskocznią od amerykańskiej rzeczywistości, ale życie napisało inny scenariusz. Joanna bowiem dość szybko poczuła, że to tutaj pragnie na nowo zapuścić korzenie.

Szczęśliwy traf

A że akurat w wiosce obok znajomi górale, emigrujący właśnie do Ameryki, wystawili na sprzedaż swój dom z przyległą stodołą i ogrodem, Joanna potraktowała to jako znak od losu i, nie wahając się ani chwili, postanowiła raz jeszcze zmienić adres zamieszkania. Świadoma potencjału nowo nabytego gospodarstwa, z głową pełną pomysłów, przystąpiła do kolejnego remontu, tworząc jedyne w swoim rodzaju miejsce na mapie Polski – Stodołę u Jojo.